Piotr Małek od 40 lat zmaga się z niepełnosprawnością. To jednak żaden sposób go nie ogranicza, głowę ma pełną pomysłów i sportowych pasji. Między innymi latanie na paralotni.
- Po wypadku nie chciałem żyć, potem jak odzyskałem świadomość, że można i wszystko można - tak naprawdę, że tylko głowa była chora to próbuje jakby nadrobić to wszystko i łapać to życie całym sobą i jeszcze dawać jakby takiego rozpędu innym, bo widzą że można.
Edyta Klec - Siedzenie w domu jest straszne, trzeba być z ludźmi, ja kocham ludzi, kocham przemieszczanie się, cokolwiek, wolność, brak ograniczeń, wózek to nie jest koniec świata - absolutnie.
Paralotniarstwa przez blisko tydzień uczy się w Bezmiechowej 14 osób z niepełnosprawnościami z całego kraju. Jedni mają już doświadczenie, inni stawiają w tym sporcie dopiero pierwsze kroki.
Michał Dyderski - To zajęcie jest trochę ekstremalne, strach jest nieodzownym elementem tego wszystkiego, strach zawsze jest i powinien być, bo do tego też trzeba mieć trochę respekt.
Zuzanna Bogubowicz - Ja tam w górze, ja nie czuje nic, żadnego lęku co najwyżej tylko ten taki stres, ale stres jest związany tylko i wyłącznie z wylądowaniem. Nie z tym, że jestem w górze, w powietrzu, w powietrzu się nie boje.
Paralotniarstwo dla wielu osób z niepełnosprawnościami to spełnienie marzeń, pozwala również zapomnieć o ograniczeniach dnia codziennego.
Karol Włodarczyk, Fundacja Podaj Dalej - Poczucie sprawstwa, poczucie samodzielności, wpływu na to, co się dzieje wokół nich, ponieważ oni w powietrzu już muszą podejmować decyzje. Oni podejmują decyzję o starcie o lądowaniu, w którym miejscu lądują, więc oczywiście dzieje się to przy pomocy instruktora.
Paweł Trzęsowski, instruktor paralotniowy - Przychodzą pełni lęków, obaw i niepokoju - to jest naturalne. Osoba, która się nie boi nie nadaje się, że tak powiem, do tego typu dyscyplin. Pokonujemy bardzo wiele barier i stereotypy.
Spotkanie pasjonatów paralotniarstwa Fundacja Podaj Dalej zorganizowała w Bezmiechowej już po raz dziesiąty.
Źródło Rzeszów TVP




