Zniesienie ubezwłasnowolnienia, wprowadzenie dodatku pielęgnacyjnego i problemy z wypłatą świadczenia wspierającego… Do tego dochodzą oczekiwania na ustawę o asystencji osobistej i o mieszkalnictwie wspomaganym. Naprawdę niemało jest spraw, które podnoszą ciśnienie osobom z niepełnosprawnością i ich opiekunom. ich skargami i pytaniami zajmuje się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, a w nim – Pełnomocniczka RPO ds. osób z niepełnosprawnościami dr Monika Wiszyńska-Rakowska.
Mateusz Różański: Rozmawiamy w przeddzień wypłaty nowego świadczenia: dodatku dopełniającego. Jak mało które świadczenie, wzbudzało ono od samego początku i nadal wzbudza liczne kontrowersje. Co Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich ma do powiedzenia na temat tego świadczenia?
Monika Wiszyńska-Rakowska: Zacznijmy od tego, iż Rzecznik Praw Obywatelskich już w lutym ubiegłego roku przedstawił swoją opinię na temat dodatku dopełniającego. Rzecznik dostrzegł pewne zalety, m.in. to, że odpowiada on na potrzebę poprawy sytuacji finansowej osób z niepełnosprawnością, i to, że nowe świadczenie kierowane jest do samej osoby, a nie innych członków rodziny, wspierających tę osobę. I tu bardzo mocno wybrzmiało, że ten dodatek, i w ogóle świadczenia finansowe, które są kierowane do osób z niepełnosprawnością, mają odpowiadać na poszczególne potrzeby tych osób, związane z codziennym życiem. I o ile znalazło to odzwierciedlenie w uzasadnieniu projektu ustawy, o tyle finalnie okazało się, że sam dodatek został zawężony do jednej grupy, która pobiera konkretne świadczenie, czyli rentę socjalną, i ma orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji. Natomiast w przypadku osób, które pobierają porównywalne świadczenia, nie zaproponowano żadnych adekwatnych rozwiązań. I to była pierwsza największa wątpliwość sygnalizowana od początku procesu legislacyjnego – czyli to, że są osoby, które będą wymagały takiego samego wsparcia, znajdują się w podobnej sytuacji, ale na tym etapie pobierają inne świadczenie bądź nie pobierają żadnego, ponieważ nie zgłosiły się do żadnego organu orzeczniczego i nie mają odpowiedniego orzeczenia.
Tłumaczone jest to tak, że osoby pobierające rentę socjalną i mające orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji są na tyle specyficzną grupą, że zasadne jest przyznanie im dodatkowego świadczenia, choćby dlatego, że nie miały takiego samego startu, jak na przykład ci, którym przyznano rentę z tytułu niezdolności do pracy.
Z drugiej strony mamy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który wskazuje, że data powstania niepełnosprawności nie powinna różnicować grupy pod względem przyznawanych im świadczeń. Próba wyważenia tego jest bardzo trudna. Natomiast istotne jest z perspektywy Rzecznika dalsze monitorowanie działań w stosunku do pozostałych grup osób z niepełnosprawnością. Część z nich będzie mogła uzyskać świadczenie wspierające, które funkcjonuje już od roku, inni z kolei mogą nie uzyskać niezbędnego wsparcia finansowego. Trzeba natomiast zauważyć, że aby uzyskać każde z tych świadczeń, znowu mówimy o innym rodzaju orzeczenia. to jest system, w którym musimy posiadać odpowiednie orzeczenie, aby uzyskać różne świadczenia. Samo orzekanie o niezdolności do samodzielniej egzystencji może budzić pewne wątpliwości w zakresie zgodności z Konwencją ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, ponieważ nie opiera się na realnych potrzebach osoby, jej sposobie funkcjonowania, ale na kryteriach negatywnych, na tym, czego dana osoba nie może. Komitet zalecił również Polsce, aby wyeliminować wszelką negatywnie nacechowaną terminologię we wszystkich obowiązujących i projektowanych przepisach oraz zastąpienie jej terminologią, która w pełni szanuje godność i autonomię osób z niepełnosprawnościami.
Zatem przejdźmy do świadczenia wspierającego, które również wywołuje emocje i kontrowersje, niekiedy większe nawet niż dodatek dopełniający. Widać też, jak polaryzuje ono środowisko – dla jednych jest konwencyjnie upodmiotowiające, dla drugich jest sposobem na odebranie opiekunom świadczenia pielęgnacyjnego. do tego dochodzi frustracja związana z problemami przy jego wypłacaniu. Czy można mówić o nim na spokojnie, chłodno oceniając świadczenie?
Na pewno jest to możliwe. Natomiast dzisiaj absolutnie kluczowy jest czas oczekiwania na wydanie decyzji o potrzebie wsparcia, który budzi duże emocje. a to dlatego, że w ustawie przewidziano „na twardo” termin 3 miesięcy od dnia złożenia wniosku i nie przewidziano możliwości przedłużenia tego terminu, nie przewidziano innych okoliczności. I trzeba przyznać, że wojewódzkie zespoły do spraw orzekania niepełnosprawności nie były przygotowane na taką liczbę wniosków, jaka do nich trafiła, i w świetle zapytań kierowanych do Rzecznika wiemy, że czas oczekiwania na wydanie decyzji potrafi sięgać nawet 1,5 roku! Na pewno też grupą, w której to świadczenie budzi ogromne emocje, są osoby wspierające, które chciały, ażeby osoby, które wspierają, przeszły na świadczenie wspierające. Wiąże się to jednak z rezygnacją ze świadczenia pielęgnacyjnego, które do tej pory otrzymywał opiekun. Okazało się, zaplanowany dla nich system osłonowy nie do końca działa. Jeżeli bowiem opiekun chce przejść na świadczenie przedemerytalne, musi złożyć wniosek w ciągu 60 dni od dnia ustania okresu ubezpieczenia, które zapewniało mu świadczenie pielęgnacyjne; jeżeli natomiast osoba z niepełnosprawnością chce pobierać świadczenie wspierające od momentu złożenia wniosku o ustalenie potrzeby wsparcia, na którą czekała kilka miesięcy, to opiekun nie może skorzystać z takiej możliwości. to jest absolutnie trudna sytuacja. Poza tym okazuje się, że od dnia złożenia wniosku o ustalenie potrzeby wsparcia do uzyskania decyzji opiekun jest pozbawiony ubezpieczenia emerytalno-rentowego i zdrowotnego, czyli jeżeli w tym czasie korzystał z jakiejkolwiek wizyty lekarskiej, to będzie musiał za nią zapłacić. To sytuacja, której osoba wspierająca nie mogła przewidzieć i na którą nie ma wpływu. Powyższe trudności nie wystąpią, jeżeli osoba z niepełnosprawnością zdecyduje się na pobieranie świadczenia od dnia decyzji o przyznaniu świadczenia. Na tę okoliczność nie ma jednak wpływu osoba wspierająca, więc ten system jest faktycznie niedoskonały. Widzimy tu sprawy, które wymagają doprecyzowania. W kwietniu dostaliśmy odpowiedź z ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki społecznej, że wszystkie te problemy są właśnie poddawane analizie w ramach ewaluacji świadczenia wspierającego. liczymy więc na to, że ewaluacja przyniesie efekt w formie nowelizacji ustawy o świadczeniu wspierającym i odpowie na zgłaszane trudności przez skarżących?
Jest jeszcze problem związany z tym, że ludzie – po otrzymaniu świadczenia wspierającego – tracą dostęp do darmowych usług opiekuńczych. Znam przypadki, że pytają o to, jak mają teraz wszystko odkręcić i zrezygnować ze świadczenia wspierającego.
Doprecyzujmy, że nie jest to zupełne pozbawienie usług opiekuńczych, natomiast drastyczny wzrost ich kosztów, które niejednokrotnie przekraczają wysokość tego świadczenia. Czyli mówimy o sytuacjach, gdy dana osoba płaciła kilkaset złotych za te usługi, a nagle się okazuje, że ich koszt wzrasta do kilku tysięcy złotych. Trudno wówczas jest mówić o jakimkolwiek wsparciu, bo kwoty świadczenia w całości są przeznaczane na usługi opiekuńcze. Dodatkową trudnością jest to, że każda gmina podejmuje uchwałę dotyczącą uregulowania odpłatności usług opiekuńczych. Więc może się okazać, że w jednej gminie osoba ze świadczeniem wspierającym zapłaci więcej, a w drugiej mniej. Koszt jednej godziny usług opiekuńczych też będzie zupełnie inny, więc problemy się nawarstwiają i wydaje się, że obecnie jedynym rozwiązaniem jest jak najszybsze wprowadzenie asystencji osobistej, która byłaby pokrywana ze środków z budżetu państwa i nie wpływałaby na wysokość pobieranych świadczeń, a osoba z niepełnosprawnością mogłaby uzyskać wsparcie, nie tracąc świadczenia wspierającego.
Porozmawiajmy o ustawie o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami. Mam wrażenie, że po raz drugi trafiliśmy do poczekalni, w której słuchamy obietnic o rychłym rozpoczęciu prac nad ustawą w sejmie. Mieliśmy tak z projektem prezydenckim i tak mamy z projektem rządowym.
Pierwsze podstawowe różnice są takie, że projekt prezydencki już trafił do sejmu i został skierowany do komisji do dalszych prac, natomiast projekt rządowy nadal nie został skierowany do prac parlamentarnych, czyli jest na zupełnie




