efektum
Niepełnosprawni jeszcze długo poczekają na szczepienia 2021-04-17
Mazowieckie
Organizacje zrzeszające osoby z niepełnosprawnością i osoby publiczne działające na ich rzecz apelują do rządu o priorytetowe szczepienia niepełnosprawnych oraz ich opiekunów przeciwko COVID-19. Z takim samym apelem zwracał się do rządu jeszcze w grudniu Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO). Tak wtedy jak i teraz odpowiedź jest negatywna. Rząd tłumaczy, że szczepienia przyspieszają i już wkrótce rejestrować się będzie można bez ograniczeń wiekowych.

To jedna z największych rys na Narodowym Programie Szczepień. Choć nie pozbawiona pewnej logiki: najpierw obiecano priorytetowy dostęp do szczepień osobom z chorobami przewlekłymi (duża część dorosłych z niepełnosprawnością dodatkowo choruje przewlekle, więc przynajmniej oni mogli liczyć, że szczepienie otrzymają stosunkowo szybko), potem zawężono tę grupę (wykluczając np. osoby chore na cukrzycę), by w końcu postawić na szczepienia populacyjne, w których jedynym kryterium dostępu do szczepionek jest wiek. „Po drodze” jednak włączono – nieliczne, trzeba przyznać – grupy uprzywilejowane. Między innymi pracowników Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (kluczowe znaczenie dla procesu szczepień) oraz kilku innych instytucji zaangażowanych w obsługę szczepień. Do wcześniejszych szczepień włączono również kadrę polskich sportowców na Igrzyska Olimpijskie w Tokio oraz Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2020. Sportowców wraz ze sztabami.

Tymczasem organizacje osób niepełnosprawnych słyszą tylko odpowiedzi odmowne. Anna Dymna, kierująca Fundacją „Mimo Wszystko”, opiekującą się osobami z niepełnosprawnością intelektualną kilka dni temu ponownie zwracała uwagę, że takie osoby nie potrafią sobie wytłumaczyć epidemii COVID-19 ani samego wirusa. – Osoby w DPS-ach (Domach Pomocy Społecznej – przyp. red.) już są zaszczepione. Ale co zrobić z tymi, którzy mieszkają w domach ze swoimi opiekunami i rodzicami? – zapytała. Aktorka przeczytała dotyczący tej sprawy wiersz osoby z niepełnosprawnością intelektualną. „Zamknięci w mieszkaniach maleńkich. Jeden za drugim tęskni. Nie można podawać ręki. Życie płynie z dnia na dzień w krainie szarych tęcz. Uśmiech zakryty maseczką. Chodź, weź, w domu na łóżku leż. Możesz wstać za ludzką potrzebą i krzyknąć o pomoc w niebo. Czy ten krzyk ktoś usłyszy, kto ma dosyć ciszy?”

– Oni nie są szczepieni, nie są szczepieni ich opiekunowie. Oni siedzą cały czas w domach i tracą zupełnie sens życia. Proszę w ich imieniu, żeby zaszczepić wszystkich, którzy chodzą na te warsztaty i ich opiekunów, żeby oni mogli jakoś żyć i się czasem uśmiechać. W ich imieniu bardzo proszę – powiedziała Anna Dymna.

Rząd oficjalnie nie odmawia. Na początku tygodnia minister Michał Dworczyk, pytany przez dziennikarzy o apele organizacji osób niepełnosprawnych, stwierdził, że obowiązuje procedura. – Wszystkie wnioski, które będą wpływały do kancelarii, najpierw kierowane są do przewodniczącego Rady Medycznej. Potem, w zależności od opinii Rady, bo to jest opinia, taki wniosek albo ja kieruję do ministra zdrowia, albo przekazujemy informację o negatywnej opinii. Tak będziemy działać nadal – tłumaczył.

Problem polega na tym, że takie formalne pismo organizacje pozarządowe wysyłały jednak już na początku marca. Argumentowały, że osobom z niepełnosprawnościami, z różnych przyczyn, trudno jest – na przykład – stosować się do reżimu sanitarnego, przestrzegać zasad DDM (dezynfekcja, dystans, maseczki). – Osoby z niepełnosprawnościami korzystają z transportu publicznego, bo często nie prowadzą samochodów, mają problem z dostępem do informacji dotyczących pandemii i obostrzeń, są niejednokrotnie bardziej narażone na ciężki przebieg COVID-19, a poza tym na bliskie kontakty fizyczne z dużą ilością osób, które świadczą usługi na ich rzecz – wskazywały argumenty za przyspieszonym szczepieniem nie tylko osób niepełnosprawnych, ale też ich opiekunów, asystentów i rehabilitantów. – Ochrona tych osób w ramach Narodowego Programu Szczepień stworzy warunki do bezpieczniejszego funkcjonowania w społeczeństwie oraz wspierania ich przez inne osoby – podkreślały w swoim apelu.

Jeszcze wcześniej, bo już pod koniec 2020 roku o szczepienia dla osób niepełnosprawnych upominał się RPO Adam Bodnar. W piśmie do ministra zdrowia pytał, dlaczego Narodowy Program Szczepień nie przewidział priorytetowego dostępu do ochrony przeciwko COVID-19 osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, zwracając uwagę, że osoby z niepełnosprawnościami są w grupie zwiększonego ryzyka zakażenia SARS-CoV-2. – To w szczególności osoby, u których przyczyną niepełnosprawności są choroby układu krążenia, oddechowego, współwystępujące choroby różnych układów organizmu, czyli osoby z tzw. niepełnosprawnością sprzężoną oraz z chorobami powodującymi znaczące osłabienie odporności, a także osoby, które z uwagi na trudności poznawcze mają obniżoną zdolność do dbania o higienę i profilaktykę – pisał Bodnar.

Te apele nie przyniosły rezultatu, trudno się więc spodziewać, by jakiś ewentualny nowy apel zadziałał. Zwłaszcza, że w środę Michał Dworczyk oficjalnie stwierdził, że rząd stawia na przyspieszone otwieranie programu szczepień populacyjnych dla coraz młodszych roczników. Dlatego nie widzi możliwości umieszczania w grupach priorytetowych przedstawicieli wszystkich środowisk, które występują w tej sprawie do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów lub Ministerstwa Zdrowia.

Nawet przyspieszenie i zwiększenie dostaw przez producentów nie wpływa na stanowisko rządu w prawie szczepień osób niepełnosprawnych. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji św. Brata Alberta, zaalarmował natomiast na Twitterze: „Odmowna decyzja Michała Dworczyka i premiera RP na apel b. wielu organizacji pozarządowych powoduje, że działalność dziennych ośrodków dla osób niepełnosprawnych będzie nadal sparaliżowana. To oznacza głębi regres w terapii i rehabilitacji, co odbije się na zdrowiu podopiecznych”.

Osoby niepełnosprawne mają być szczepione według roczników urodzenia – a ponieważ duża część z nich to osoby stosunkowo młode, poniżej 40. roku życia, na swoją kolej, być może, będą musiały poczekać jeszcze trzy, cztery miesiące. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do wielu swoich zdrowych rówieśników nie mogą liczyć np. na szybszy dostęp w ramach szczepień w zakładach pracy.

Ocena: 0
Wyświetleń: 322 Dodał(a): zibi2
Komentarze