efektum
Schody to dla nich tortura. Niepełnosprawni bezradni wobec bezdusznych urzędników 2020-10-12
Warmińsko-mazurskie, Biskupiec:

Tęsknie wyglądają przez okno na ulicę, bo wyjście z mieszkania jest wielkim wysiłkiem. - Pokonanie przez nas 27 schodów jest niczym wyprawa na Mount Everest. Ale nie możemy być więźniami, musimy prawie codziennie mierzyć się z tym wyzwaniem – żalą się Joanna i Piotr Miszkurka z Biskupca (woj. warmińsko-mazurskie), niedaleko Olsztyna. Znaleźli nawet osobę, która chętnie zamieniłaby się z nimi na mieszkanie na parterze. Plany niepełnosprawnej pary pokrzyżowali urzędnicy.

27 schodów jak Golgota

Joanna od dziecka cierpi mózgowe porażenie dziecięce i porusza się na wózku inwalidzkim. Piotr ma niepełnosprawność umysłową w stopniu lekkim, jest silnie uczulony na chemię i różne zapachy. Poznali się 8 lat temu na warsztatach terapii zajęciowych. Zostali parą i zamieszkali razem. Pomimo swoich ułomności, starają się żyć pełnią życia. Jedynie, co stoi na przeszkodzie do ich pełni szczęścia, to 27 schodów, które muszą pokonywać w pocie czoła.

Zajmują mieszkanie komunalne i chcieli je zamienić na lokal na parterze. - Znaleźliśmy osobę chętną na zamianę. Ta pani była tu, oglądała. Dogadaliśmy się. Potrzebna była tylko zgoda Zakładu Nieruchomości Lokalowych. Napisaliśmy w tej sprawie pismo do burmistrza, który jest zwierzchnikiem ZNL. Już wyobrażałam sobie, jak ustawię moje kwiatki w nowym mieszkaniu - mówi Joanna.

Nie dostali mieszkania, bo mają za duże dochodu. Burmistrz milczy w sprawie

Odpowiedź urzędu przekreśliła ich plany. - Nie dostaliśmy zgody, bo mamy... renty i za duże dochody. Możemy zajmować to mieszkanie na piętrze, a na parter jesteśmy za bogaci? - złości się Piotr. - Lepiej przyjmować lokatorów bez dochodów, tak aby nie płacili należnego czynszu? A może burmistrz ma gdzieś inwalidów? – pyta Joanna. Wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się z burmistrzem Kamilem Kozłowskim. Niestety, nie chciał skomentować swojej decyzji.

Ocena: 0
Wyświetleń: 80 Dodał(a): zibi2
Komentarze