efektum
\"Każde wyjście to dla mnie wyprawa\" Rozmowa z Pawłem Pradyszczukiem 2020-08-31
Mazowieckie
Paweł jest świdniczaninem, moderatorem m.in. na forum SFD, wielkim fanem MMA i... choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Jest osobą niezwykle otwartą i aktywną pomimo swojej choroby. Gdy tylko poznaliśmy się przy okazji zbiórki na nowy wózek, wiedzieliśmy, że rozmowa taka jak ta musi się odbyć.

Redakcja: Jak wygląda Twoja codzienna rutyna przed wyjściem z domu?

Paweł : Każde wyjście to dla mnie prawdziwa wyprawa. Do przygotowania się potrzebuję stałej opieki. Najpierw przenoszę się za pomocą podnośnika na wózek następnie, ktoś musi pomóc mi wykonać poranną toaletę, tak samo jest z ubraniem się. Zajmuje to trochę czasu. Na szczęście jeżeli chodzi o samo "wyjście" z domu nie mam większych problemów ponieważ mieszkam na parterze, a moi sąsiedzi są świetnymi ludźmi i zgodzili się na budowę podjazdu dla mnie.

Redakcja: To dużo ułatwia?

Paweł: Dokładnie. Straszne jest to, że niektórzy niepełnosprawni nie są w stanie porozumieć się z sąsiadami w tak istotnej dla nas sprawie. Proszę sobie tylko wyobrazić być zamkniętym np. na 2 piętrze w bloku bez możliwości wyjścia na zewnątrz, bo sąsiedzi np. nie zgadzają się na windę. Jak można tak kogoś pozbawić możliwości wyjścia z domu?

Redakcja: A jak wygląda podróżowanie po Świdniku na wózku?

Paweł: Teraz jest dużo lepiej. Chodniki w centrum są fajnie poprawione, ale istnieje jeden szczegół który uprzykrza życie. Chodzi o progi niby są zrobione zjazdy, ale 2 cm krawężnik to prawdziwa męka dla osoby jeżdżącej na wózku. Szczególnie jeżeli ktoś porusza się wózkiem bez amortyzatorów takim jak ja, ponieważ czuje każdą nierówność na drodze. Lepiej jest przy zjazdach rowerowych gdzie jest idealnie płasko. Dobrze by było gdyby zmiany architektoniczne i infrastrukturalne w Świdniku były konsultowane z osobami niepełnosprawnymi, ponieważ osobom zdrowym ciężko jest zrozumieć, że pewne rozwiązania budowlane stanowią dla nas bariery nie do pokonania.

Redakcja: A jak jest z czynnościami życia codziennego np. zakupy?

Paweł : Do tych mniejszych sklepów wolę zaczekać, żeby ktoś zrobił mi zakupy, bo ciężko jest się po nich poruszać, ze względu na wąskie alejki. Kiedyś też była taka zabawna sytuacja chciałem wjechać do gabinetu lekarskiego niestety w gabinecie szafa była tak niefortunnie ustawiona, że z lekarzem musieliśmy się sporo nakombinować, żebym mógł wjechać na wizytę.

Redakcja: Wracając do wózka. Jego koszt to blisko 50 tys zł. to cena dobrej jakości używanego auta. Z czego ona wynika?

Paweł: Tak naprawdę o cenie wózka decydują dodatkowe rozwiązania które dostosowują je do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Oczywiście mogę kupić wózek tańszy np. za 15-20 tys złotych, ale nie będzie on spełniał funkcji przy mojej chorobie. A te trzeba "dokładać" szczególnie przy rdzeniowym zaniku mięśni, bo choroba ta należy do postępujących. W tym momencie mój 13-letni wózek trzeba okładać gąbką i ręcznikami, żeby chociaż trochę zamortyzować wstrząsy spowodowane przez nierówności na drogach. Obecnie też aby wyjść potrzebuję pomocy opiekuna, ponieważ nie mogę samodzielnie nim sterować. Fajnie gdyby nowy miał takie oparcie jak w fotelu samochodowym, plus miałbym możliwość kierowania nim samodzielnie. To dałoby mi poczucie niezależności. Mógłbym sam wybierać się na spacery szczególnie, że gdy choroba była we wcześniejszej fazie lubiłem takie samotne "podróże". Dawały mi one poczucie wolności.

Redakcja: A jak jest z tymi podróżami z Twojej perspektywy?

Paweł: Kiedy jeździłem sam to często zwiedzałem całe miasto. Obecnie okres od jesieni do później wiosny spędzam cały czas w domu. Wyjeżdżam gdy jest powyżej 20 stopni ponieważ bardzo szybko marznę. A to przekłada się na przeziębienia i infekcje, dlatego staram się wykorzystywać przynajmniej okres letni. Niestety w tym roku koronawirus i brzydka pogoda pokrzyżowała plany i udało mi się wyjechać dopiero kilka razy. Dochodzą też problemy ze starym wózkiem.

Redakcja: A co robisz gdy spędzasz czas w domu?

Paweł : Jestem moderatorem na stronach dotyczących K1 i MMA. Od 15 lat jestem zafascynowany tymi sportami walki.

Redakcja: To dość zaskakujące, że osoba jeżdżąca na wózku jest zafascynowana tak ekstremalnym sportem jak MMA. Jaj zaczęła się ta przygoda?

Paweł: Zaczęło się od oglądania zawodów strongmenów, później trafiłem na portale m.in. Mariusza Pudzianowskiego - a później przeszło na sporty walki, oglądanie gal UFC, KSW i innych turniejów. Niektóre z nich zdarzało mi się nawet komentować. Na stronach piszę o nowościach dotyczących tej sportowej dyscypliny, dużo uwagi poświęcam szczególnie Stanom Zjednoczonym. Dzięki tej pasji poznałem wielu przyjaciół którzy są inicjatorami zbiórki na nowy wózek.

Redakcja: Czyli pomysł ze zbiórką nie wyszedł od Ciebie?

Paweł: Nie. Owszem nowy wózek jest mi bardzo potrzebny. Jednak sam miałem blokadę przed proszeniem innych o pomoc. Zawsze wydawało mi się, że jakoś dam radę , ale niestety to są bardzo duże pieniądze. To moi przyjaciele, wyszli z inicjatywą i to dzięki nim odważyłem się na tą zbiórkę. To co oni robią dla mnie, jak walczą o spełnienie mojego marzenia to jest wspaniałe. Chciałbym również serdecznie podziękować wszystkim osobom, które dołożyły swoją cegiełkę do tej zbiórki. Wiem, że spora część z nich, to mieszańcy Świdnika, którzy nie są obojętni w sytuacjach w których świdniczanin potrzebuje pomocy. Dziękuję!

Jeżeli chcielibyście wspomóc marzenie Pawła klikajcie na siepomaga.pl/pawel-pradyszczuk i dorzućcie coś od siebie do zbiórki. Brakuje już naprawdę niewiele bo zaledwie 13 472 ZŁ. Pamiętajcie każda złotówka jest bardzo ważna!

Ocena: 0
Wyświetleń: 76 Dodał(a): zibi2
Komentarze