Ania z powodu wielorakiej niepełnosprawności do niedawna uczęszczała do środowiskowego domu samopomocy "Arkadia". Teraz ośrodek świeci pustkami, a Ania pozostaje pod opieką rodziców. - Widać po niej, że brakuje jej na pewno kontaktu ze swoimi rówieśnikami. I to jest myślę, że dla niej taki dosyć trudny okres, z tego względu, że tam ma swoje towarzystwo, tam ma opiekę, tam ma rehabilitację – przyznaje Szymon Bober, tata Ani.
Czas pandemii szczególnie mocno dotyka osoby niepełnosprawne. Terapie zostały przerwane. Przyzwyczajeni do codziennych aktywności niepełnosprawni, pozostają zamknięci w domach, zdani wyłącznie na pomoc i towarzystwo swoich bliskich.
Część z nich w bardzo trudny sposób znosi izolację. Nie rozumieją dlaczego nie mogą się spotkać ze znajomymi, pragną znowu zobaczyć swoją ulubioną panią terapeutkę, chcą dalej pracować nad tymi rzeczami, które rozpoczęli
– mówi Marta Hewelt, prezes Fundacji „Arkadia”.Pomimo problemów, placówki pomocy nie poddają się. Terapeuci próbują pozostać w kontakcie ze swoimi podopiecznymi. - Każdy instruktor jest odpowiedzialny za pięciu uczestników z którymi się kontaktuje, do których dzwoni, z którymi patrzy co się dzieje, ewentualnie udziela wsparcia. Mamy cały czas pod telefonem naszego psychologa – wyjaśnia Jacek Orzeł z warsztatu terapii zajęciowej Fundacji „Arkadia”.




