efektum
Niepełnosprawni w czasie koronawirusa pierwsi do zwolnienia 2020-04-01
Mazowieckie
Podwyższenie dofinansowania ich pracy to za mało. Aby pieniądze trafiły na konta przedsiębiorstw i chroniły ludzi przed zwolnieniem, trzeba uprościć procedury - alarmują pracodawcy po przyjęciu przez Sejm tarczy antykryzysowej.

Redakcję „DP” poruszyli pracownicy jednego z małopolskich zakładów, którego wyroby w wyniku epidemii „zaległy” w magazynach, a w kwietniu produkcja zostanie wstrzymana bądź znacząco ograniczona.

 Redukcja zatrudnienia jest nieuchronna i jako pierwsi pracę stracimy my, tj. niepełnosprawni, stanowiący blisko 20 proc. załogi. A naszych „gołych” rent nie starczy na leki i rehabilitację - rozmówcy „DP” są zdruzgotani. Czy jednak musi dojść do najgorszego?

W ramach przegłosowanej w sobotę tzw. tarczy antykryzysowej Sejm postanowił, że zakład zatrudniający osoby z niepełnosprawnościami będzie mógł otrzymać rekompensatę.

- Jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach. Z ustawy nie wynika bowiem wprost, kto wsparcie dostanie - Krzysztof Kosiński, wiceprezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON) obawia się, że zakładów, które nie spełnią kryteriów będzie niemało.

Nie wszystkim pomoże zapis, na mocy którego czasowych zaświadczeń o niepełnosprawności, tracących ważność w czasie pandemii, nie trzeba na czas jej trwania aktualizować. Oznacza to, że liczba zatrudnionych będzie wystarczająca. Ale to tylko jedno z kryteriów.

Pracodawcy bardzo natomiast chwalą podniesienie dofinansowania do wynagrodzeń niepełnosprawnych - już na stałe. Tak więc od kwietnia dopłata dla pracowników ze stopniem umiarkowanym będzie wynosiła 1200 zł miesięcznie (obecnie jest to 1125 zł), natomiast dla osób ze stopniem znacznym z 1800 zł wzrośnie do 1950. ok. Z tego tytułu na konta zatrudniających ich przedsiębiorstw ma trafić 600 mln zł.

Tę decyzję Sejmu POPON uważa za swój sukces. - O podniesienie dopłat upominamy się od lat. Od 2014 roku pozostają one na niezmienionym poziomie i niestety nie stanowią już zachęty dla zatrudniania osób z niepełnosprawnościami – podkreśla Krzysztof Kosiński. Ich liczba maleje i dziś wynosi tylko ok. 245 tysięcy.

Niestety, decyzja Sejmu nie wystarczy, by wspomniane 600 mln zł trafiły do kas przedsiębiorstw w sensownym terminie, zmniejszając skalę zwolnień. Posłowie nie uwzględnili bowiem postulatów POPON-u, domagającej się uproszczenia bądź zawieszenia na czas epidemii szeregu formalnych procedur.

Ocena: 0
Wyświetleń: 136 Dodał(a): zibi2
Komentarze