Pani Anna chciałaby teraz stworzyć dom dla starszych ludzi z niepełnosprawnością intelektualną.
"Bo oni się starzeją, a pozostają niezaradni życiowo. Ich rodzice przeżywają dramat i pytają: 'Jak ja mogę spokojnie umrzeć, skoro nie wiem, co stanie się z moim synem, który ma 60 lat?' " - mówi pani Anna.
W rozmowie ze "Światem i Ludzie" dodaje jednak, że nowy projekt pozostaje jeszcze w sferze planów, bo stworzenie takiej placówki, a potem jej utrzymanie, to karkołomne wyzwanie. Ale wiemy, że dla pani Anny nie ma rzeczy niemożliwych.
Niewielu wierzyło, że uda jej się stworzyć "Dolinę Słońca" w podkrakowskich Radwanowicach, a potem drugi ośrodek, Warsztat Terapii Zajęciowej w Lubiatowie. O to, by powstały, założona przez panią Annę fundacja "Mimo Wszystko" walczyła długie lata. Ale dziś aktorka może powiedzieć z satysfakcją:
"Stworzyliśmy miejsce, gdzie ludzie niepełnosprawni intelektualnie, którzy nigdy nie pójdą do pracy, nie pójdą na studia, odnajdują sens życia.. " .
Po latach zmagań o pozwolenia, poszukiwań miejsc, darczyńców i najlepszych specjalistów z różnych dziedzin wie, że realizacja ambitnych planów wymaga czasu. Inaczej nie zrobi się ich dobrze.
"Teraz, po latach pomagania, wiem, że trzeba to robić mądrze, z głową" - mówi pani Anna. I tak działa.
"Ania wszystko co robi, robi przede wszystkim z sercem. Dlatego ma tak wspaniałe wyniki, tak wszystko wspaniale jej się udaje" - mówi o niej zaprzyjaźniona Irena Santor (85 l.).
Marzenie o nowym ośrodku dla starszych ludzi na pewno stanie się rzeczywistością. Pani Anna nie odpuści...