Connie Kasari: Gdy rozmawiam z ludźmi i pytam, czy w swojej szkole spotykali osoby z niepełnosprawnością, to starsi odpowiadają przecząco, a młodzi mówią, że tak, spotykali takie osoby. To bardzo dobrze, by włączenie zaczynać od najmłodszych lat, bo jeśli coś znamy, to się tego nie boimy, lepiej rozumiemy. Łatwiej nam wtedy przyjąć osoby z niepełnosprawnością jako kolegów ze szkoły czy z pracy i po prostu jako ludzi. Jeśli tego włączenia nie będzie, będzie segregacja.
– Zdecydowanie. To one najwięcej korzystają na edukacji włączającej. Wciąż pracujemy nad tym, by nauczyciele mieli lepsze strategie pracy z uczniami z niepełnosprawnością. Nie chodzi tylko o to, by zaakceptować takie dziecko i pozwolić mu siedzieć w klasie.
Mamy wiele przykładów szkół, które włączeniem objęły nawet dzieci z bardzo poważnymi rodzajami niepełnosprawności, które nie chodzą, nie mówią i nie mogą spełnić wymogów programów nauczania
Musimy skupić się na programach nauczania, nad zmianami w środowisku szkolnym, by uczniowie z niepełnosprawnością mogli lepiej się uczyć i rozwijać w szkołach. Dlatego musimy zacząć od najprostszych spraw, od tego, by nauczyciele mieli wiedzę na temat niepełnosprawności, ale też wsparcie ze strony specjalistów. Tak, by nasze szkolne klasy były miejscami dostępnymi dla osób z niepełnosprawnością.
– Nie sądzę, by była to prawda. Mamy wiele przykładów szkół, które włączeniem objęły dzieci z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Nawet dzieci z bardzo poważnymi rodzajami niepełnosprawności, które nie chodzą, nie mówią i nie mogą spełnić wymogów programów nauczania.
W ich wypadku włączanie polega na tym, że reszta klasy je zna, wie, że są ich szkolnymi kolegami. Czasem spotykają się z nimi tylko podczas porannego spotkania, bo potem oni idą na lekcje a taki uczeń na swoje zajęcia terapeutyczne, ale potem znowu spotykają się już po zakończeniu lekcji, podczas lunchu. Mają poczucie, że są członkami szkolnej społeczności.
– Zbadaliśmy tę kwestię i to, czy rzeczywiście takie dzieci coś tracą z powodu na przykład ucznia z autyzmem. Wyniki były dokładni odwrotne. One na tym zyskały. Dzieciaki, które były popularne, stały się jeszcze popularniejsze za sprawą kolegowania się z dzieckiem z autyzmem i miały lepsze relacje z rówieśnikami.
– Dzieci uczące się w takich szkołach radziły sobie dobrze z egzaminami i zdobywaniem wiedzy. Na przykład, jeśli w klasie jest dziecko z niepełnosprawnością intelektualną, to wspiera je specjalista od uczenia się i adaptuje program do jego potrzeb i możliwości, ale to nie oznacza, że reszta klasy coś traci.
Connie Kasari – profesor psychiatrii na Uniwersytecie Kalifornijskim, wiodąca międzynarodowa ekspertka w opracowywaniu interwencji dla dzieci w spektrum autyzmu i ich rodzin. Jej badania koncentrują się na ukierunkowanych interwencjach w celu wczesnego rozwoju komunikacji społecznej u małych autystycznych dzieci i przedszkolaków, a także na relacjach z rówieśnikami u dzieci w spektrum w wieku szkolnym. Dr Kasari była jedną z prelegentek Kongresu Autism-Europe, który odbył się w Krakowie w dniach 7–9 października br. Organizatorem Kongresu była Fundacja JiM.