andemia koronawirusa skomplikowała plany nie tylko zawodnikom szykującym się na igrzyska olimpijskie, ale również sportowcom z niepełnosprawnościami, którzy regularnie przywożą medale z igrzysk paraolimpijskich. Po otwarciu ośrodka COS w Spale treningi mogła wznowić również spora grupa sportowców z niepełnosprawnościami.
Wśród nich jest brązowa medalistka z Londynu i Rio de Janeiro w parałucznictwie Milena Olszewska. – Gdy dowiedziałam się od przełożeniu igrzysk dostałam nerwowych drgawek. Z igrzyskami wiążą się tak wielkie emocje, że uświadomienie sobie, iż trzeba ten stan utrzymać na kolejny rok sprawiło, że na początku się mocno zdenerwowałam – mówi Olszewska, która nie ukrywa, że marzy o kolejnym olimpijskim krążku. – Od ostatniego strzału w Rio myślę już o kolejnych igrzyskach – dodaje.
Olszewska wraz z pozostałymi reprezentantami Polski w parałucznictwie ćwiczy w Spale po kilka godzin dziennie. Wcześniej przez dwa miesiące trenowała w domu i piwnicy rodziców.
– Rejestrowaliśmy te treningi, a później omawialiśmy, czyli ćwiczyliśmy zdalnie. Gdy dowiedziałem się, że jest możliwość przyjazdu do Spały, to zadzwoniłem do zawodników i wszyscy natychmiast zdecydowali, że chcą – mówi trener polskich parałuczników Ryszard Pacura.
Olszewska, która jest głównym polskim kandydatem w medalu w parałucznictwie w Tokio, nie ukrywa, że treningi w domu były tylko namiastką normalnych przygotowań. – Brakowało mi przede wszystkim odległości, bardzo lubię strzelać na siedemdziesięciu metrach. W domu możemy ćwiczyć na krótkiej odległości – dodaje.