Ogłoszenie:

Seks to coś więcej niż sprawne ciało

dodano: 2019.03.13 ważne do: 2025.11.23 wyświetleń: 168
Szczegóły ogłoszenia:
Seksualność jest częścią życia człowieka. Nie udawajmy, że u osób z niepełnosprawnością jej nie ma lub jest nieważna - apeluje psychoseksuolog Bianca-Beata Kotoro.

Bianca-Beata Kotoro, psycholog, terapeuta, psychoseksuolog i psychoonkolog. Autorka i współautorka wielu poradników, redaktor naczelna pisma „Po prostu żyj”, wydawanego w celu wspierania pacjentów ze stomią.

Czy osoba z niepełnosprawnością może uprawiać seks?

Oczywiście, że tak! 

Jak?

Pyta pani o sprawy techniczne? Nie zaczynajmy od tego. Najpierw trzeba jasno powiedzieć, że każdy człowiek rodzi się jako istota seksualna. Seksualność jest w nas, jest nam przypisana. Gdy rodzi się dziecko, ma swoją płeć. Potem uczy się myśleć o sobie jako o dziewczynce albo chłopcu: ma chłopięce albo dziewczęce imię, krótkie albo długie włosy, nosi sukienki albo spodnie. Obserwuje mamę, tatę, innych ludzi i powoli utożsamia się ze swoją płcią. Niezależnie od tego, czy dziecko jest w pełni sprawne, czy nie – ma płeć i ma prawo myśleć o sobie jako o chłopcu lub dziewczynce. Na początku mamy płeć atrybutywną, a potem ona przekształca się w konstytutywną, niezmienną.
Później dziecko dojrzewa, staje się nastolatkiem, osobą dorosłą, wkracza w późną dorosłość – na każdym z tych etapów życia seksualność jest ważną składową naszego życia. Nie mówię, że najważniejszą. Ale ważną i znaczącą. To sposób, w jaki my sami o sobie myślimy, jakie role przyjmujemy, czego potrzebujemy w intymnych relacjach. Niepełnosprawność tego nie przekreśla.

Ale może utrudniać udane życie seksualne.

Czasem myślę, że najtrudniejsza jest zupełnie inna kwestia: uświadomienie ludziom, że seks to nie jest wyłącznie kontakt dwóch atrakcyjnych, sprawnych ciał i w dodatku w jakichś określonych pozycjach i z konkretnym efektem. W naszej kulturze dużo się mówi o seksie, ale głównie o tym technicznym, powierzchownym, płytkim. A seksualność należy rozumieć i widzieć szeroko. Seks wiąże się z akceptacją i poznawaniem swojego ciała, realizowaniem potrzeb, nie tylko biologicznych, ale także emocjonalnych, społecznych. Może nas zbliżać i wiązać z drugim człowiekiem, po prostu tworzyć więzi albo dawać przyjemność i zaspokojenie w autoerotyzmie.

Ludziom seks wciąż kojarzy się z penetracją, określonymi ruchami, nawet orgazm wiele osób wyobraża sobie jako pewien schemat i są zdziwieni, że może on mieć inny przebieg, niż sądzili. To znaczy?

Na przykład u mężczyzn po operacjach w obrębie odbytnicy czasem dochodzi do uszkodzenia połączeń nerwowych, przecięcia nasieniowodów. W efekcie może być tak, że pojawia się erekcja (choćby niepełna, ale umożliwiająca współżycie), tylko nie ma wytrysku. Gdy pacjent to odkrywa, najczęściej stwierdza przestraszony: „Czyli już nigdy nie będę miał orgazmu?”. A to nieprawda, bo wytrysk i orgazm to nie jest to samo, to dwie osobne kwestie.

Nie wiedzą tego?

Nie. Ze zdumieniem odkrywają, że można przeżyć rozkosz bez wytrysku i to czasem większą niż wtedy, gdy byli całkiem sprawni i seks traktowali bez większego namysłu. Dopiero choroba lub wyjście z niej sprawia, że zaczynają obserwować swoje ciało, uczyć się go na nowo, świadomie przeżywać seks i rozumieć go znacznie szerzej niż tylko jako to, co jest pokazywane w filmach pornograficznych. Seks rodzi się w mózgu, a potrzeby seksualne można rozumieć i zaspokajać w różny sposób. Silnym przeżyciem seksualnym może być namiętny pocałunek. To też jest aktywność seksualna, bardzo intymna i piękna. Nawet prawo tak to jasno określa – namiętny pocałunek to czynność seksualna. 

To brzmi trochę jak pocieszanie: wprawdzie nie będzie pełnego seksu, ale pocałunki też są miłe.

To nie tak. Mówię o tym, że seks to nie tylko stosunek, ale to nie znaczy, że osoba z niepełnosprawnością nie może go doświadczać. Niepełnosprawność ma bardzo różną postać. Ktoś może nie mieć ręki, nogi, ktoś inny ma wyłonioną stomię, a ktoś jest sparaliżowany po wypadku albo od urodzenia. Od lekkich ograniczeń w poruszaniu aż po bezwład od szyi w dół. Badania pokazują, że nawet osoby całkowicie sparaliżowane mogą przeżywać rozkosz seksualną. To nie są bajki – aparatura medyczna rejestruje u nich funkcje orgazmiczne. Przeżywają rozkosz, a naukowcy mogą to udowodnić wskazaniami badań i urządzeń.
U osób z paraliżem od pasa w dół bardzo wrażliwe bywają okolice nadgarstków, szyi, małżowin usznych. Tak wrażliwe, że nieraz wiatr potrafi działać na ich ciała pobudzająco.

Można nie czuć swojego ciała w rejonie genitaliów, a odczuwać przyjemność i spełnienie seksualne. W filmie „Nietykalni” jest piękna scena, gdy bohater, sparaliżowany od szyi w dół, przeżywa rozkosz przy pieszczotach ucha. Fabuła jest oparta na prawdziwej historii mężczyzny, który mimo całkowitego paraliżu znajduje miłość, zakłada rodzinę, ma dzieci.

Tak, to dobry przykład. Oczywiście w życiu nie zawsze układa się tak pomyślnie. I nie ma co udawać, że niepełnosprawności nie widać, że jej nie ma, że wszystko jest super. Jeśli chłopak na wózku mówi, że nie ma szans umówić się z którąś z tych pięknych dziewczyn, których zdjęcia ogląda w internecie, to odpowiedź brzmi: „Pewnie z większością z nich się nie umówisz. Ale będą takie, które będą chciały się umówić”. Nie wiadomo, jak się życie potoczy, kogo i w jakich okolicznościach poznamy, z kim się zwiążemy. 
Można także zaspokajać potrzeby seksualne przez masturbację. Z punktu widzenia rozwoju nauki masturbacja jest normalnym, zdrowym działaniem. Na pewno nie jest niczym złym, niezdrowym, patologicznym, nie jest zboczeniem – a wciąż jeszcze słyszy się takie opinie lub o nich czyta. 
Niestety, kiedy mowa o seksualności, pojawia się bardzo dużo ocen. A jeśli chodzi o masturbację, także dużo odnośników moralnych... bardzo negatywnych i krzywdzących.

Tu przechodzimy do kwestii: jak otoczenie osoby z niepełnosprawnością podchodzi do jej spraw intymnych. Nikt nie ma prawa oceniać tego, jak przeżywa swoją seksualność drugi człowiek, który nikomu w niczym nie szkodzi, nikogo nie krzywdzi.

Pamiętam, jaką burzę wywołał film „Sesje” z Helen Hunt. Ona gra seksterapeutkę, osobę, która zawodowo zajmuje się terapią seksem. Pracuje z mężczyzną sparaliżowanym po zachorowaniu na polio. Pełne oburzenia głosy potępiały taką relację, nazywano to naukową prostytucją. Pytam: dlaczego? Jeśli dwie dorosłe osoby dobrowolnie wchodzą w daną relację, układ, w którym nikomu nie dzieje się krzywda, a ktoś może przeżyć coś pięknego, wspaniałego – nikomu nic do tego. Nie oceniajmy takich sytuacji. Niech każdy z nas dokonuje w swoim życiu swoich wyborów moralnych. Zostawmy innych. Sprawni i niepełnosprawni, wszyscy mamy prawo decydować za siebie.

Co powinni wiedzieć o seksualności osób z niepełnosprawnością ich rodzice lub opiekunowie?

To zależy od sytuacji i od wieku tej osoby. Jeden obszar to kwestia postrzegania płci dziecka z niepełnosprawnością. Kiedy rodzi się niepełnosprawne dziecko, rodzice walczą o jego życie, zdrowie, poświęcają czas na rehabilitację. 
Żeby było wygodnie, takie dziecko ubiera się w dres, włosy ścina króciutko. Nie podkreśla się, że jest dziewczynką albo chłopcem, nie ma już na to przestrzeni. Z jednej strony to rozumiem, z drugiej natomiast mi żal, że dziecko ma zaburzone budowanie swojej tożsamości płciowej, identyfikacji z daną płcią, przynależności.

Jeśli tylko jest taka możliwość, traktujmy dziecko zgodnie z jego płcią, dbajmy o jego wygląd, rozmawiajmy o rolach, jakie w życiu pełnią kobiety, a jakie mężczyźni.

Mówmy prawdę, nie udawajmy, że niepełnosprawność nie będzie miała wpływu na życie dziecka, ale okazujmy akceptację i szacunek dla jego rozwoju i seksualności.
Nie można udawać i nie widzieć, że dziecko nie będzie się rozwijać płciowo. Będzie. Dziewczynka zacznie miesiączkować. Trzeba z nią o tym rozmawiać, uprzedzić. Chłopiec będzie miał erekcje, nocne polucje. Czasem rodzice mówią, że nie wiedzą, jak się zachować – zmieniają synowi pieluchę i widzą wzwód. Co robić? Rozmawiać, edukować, uświadamiać. Najlepiej zanim dojrzewanie płciowe się rozpocznie.

Rodzice boją się takich rozmów?

Myślę, że dość powszechny jest lęk, że jak się zacznie o tym mówić, to będzie się dziecko w jakiś sposób pobudzać, że to „wywoła temat”. To nieprawda. Ciało dziecka zacznie i tak dojrzewać, lepiej ten temat poruszyć wcześniej, przygotować młodego człowieka, że tak będzie i że to jest objaw zdrowia. Tak na to warto patrzeć – ciało dziecka może nie jest w pełni sprawne, ale dojrzewanie to przejaw prawidłowego rozwoju.
Aż 97 proc. ludzi na świecie ma potrzeby seksualne, ma swoją orientację. Pozostaje grupa około 3 proc. osób o orientacji aseksualnej. Jest niewielka szansa, że dziecko z niepełnosprawnością akurat będzie się do niej zaliczać. Ale nawet jeśli tak, to pytania o seks się pojawią. Czemu inni myślą i mówią o seksie, a ja nie czuję takich potrzeb?

Przychodzi taki wiek, gdy dziecko nie bardzo chce rozmawiać z rodzicami o swoim ciele i zmianach, jakie w nim zachodzą. Kończy się dziecięca ciekawość, zaczyna okres nastoletni. Co wtedy? Co robić, jeśli nastolatek lub nastolatka z niepełnosprawnością cierpi albo przyjmuje obronną strategię, udając, że jego albo jej seksualność nie dotyczy?

I to już nie jest etap, gdy rodzice powinni na ten temat rozmawiać z synem czy córką. Najlepiej, jeśli taka młoda osoba ma innego fajnego dorosłego lub np. starsze rodzeństwo czy przyjaciół gotowych poruszyć ten temat. Pomóc może rozmowa z wolontariuszem, terapeutą, rehabilitantem. To będzie mniej krępujące dla obu stron, a edukacja skuteczniejsza.

A co w przypadku osób dorosłych, które z powodu wypadku czy choroby straciły sprawność? Czy taka osoba powinna porozmawiać z terapeutą, seksuologiem?

Rozmowa może wiele wyjaśnić. Specjalista powie, czego się można spodziewać, w czym ewentualnie może przyjść z pomocą farmakologia. Są leki wpływające na erekcję oraz takie, które mogą ją wywołać, a dla kobiet – środki nawilżające. Być może warto porozmawiać o kwestiach technicznych, np. dobrania odpowiedniej pozycji. Do wielu spraw można dojść samemu, ale można też – nie mając odpowiedniej wiedzy – niepotrzebnie błądzić lub wycofywać się z prób podjęcia współżycia.
Edukacja, rzetelna wiedza o seksualności pozwala lepiej, pełniej żyć. Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie chodzi tu o to, by nagle epatować seksem i stawiać go w centrum. Chodzi o świadomość, że seksualność to ważna część życia. Może dawać wiele radości. Niezależnie, czy ktoś jest w pełni sprawny, czy nie.

Kontakt
Seks to coś więcej niż sprawne ciało
( Pokaż na mapie)
Kontakt
Podziel się:
Dodawanie komentarza
Dodawanie komentarza Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Aktualności Archiwum aktualności
Reklama
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.