Ogłoszenie:

Kuba od trzech lat gra z WOŚP

dodano: 2019.01.12 ważne do: 2023.11.23 wyświetleń: 229
Szczegóły ogłoszenia:
WOŚP 2019. Jakub Rohde ma 27 lat i porusza się na wózku inwalidzkim. W najbliższą niedzielę po raz trzeci będzie zbierał datki podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
  ona Godlewska: Dlaczego kwestujesz z WOŚP?

Jakub Rohde: Po prostu chcę pomagać innym. I Orkiestra mi to umożliwia. Mam wrażenie, że na co dzień nie zauważamy, ile sprzętu w szpitalach jej zawdzięczamy. Nie rozglądamy, bo gdy już trafimy do szpitala, to jesteśmy zajęci czymś innym. A gdyby nie WOŚP, tych wszystkich urządzeń byłoby dużo mniej. To dzięki niej medycyna może iść do przodu i skuteczniej pomagać dzieciom i seniorom, bo pamiętajmy, że ostatnie zbiórki były prowadzone także na rzecz oddziałów geriatrycznych. Orkiestra naprawdę robi dobrą robotę.
 

CZYTAJ TAKŻE: Licytacje, koncerty i laserowe światełko do nieba. Tak będzie wyglądał 27. Finał WOŚP w Trójmieście

Ludzie chętnie wrzucają datki do puszki?

Reakcje są różne. Co prawda nigdy nie słyszałem, żeby ktoś wprost krytykował Orkiestrę albo Jurka Owsiaka, ale niektórzy zachowują się tak, jakby mnie z tą puszką nie widzieli. Mam wrażenie, że odkąd wojsko nie wspiera WOŚP i źle mówią o Fundacji niektórzy politycy, jest ich coraz więcej. Ale z drugiej strony są, na szczęście, bardzo hojni ludzie. Wrzucają nie tylko pieniądze, ale też np. kolczyki. Miałem też pana, który wrzucił mi do puszki pierścionek. Szybko odszedł, nie zdążyłem nawet zapytać, dlaczego się na to zdecydował.

W najbliższą niedzielę będziesz kwestował po raz trzeci.

– Zarejestrowałem się już w październiku. Dwa lata temu zbierałem pieniądze w Muzeum Marynarki Wojennej, w ubiegłym – w Centrum Nauki Eksperyment. W ciągu 6 godzin zebrałem 1,5 tys. zł. Gdzie będę w najbliższą niedzielę, dowiem się dzień przed finałem. Tak naprawdę miejscówka nie jest ważna, ważne jest to, że cząstka tego sprzętu dla szpitali będzie kupiona dzięki mojemu wsparciu. To naprawdę motywuje.

Sześć godzin to dużo. Zmęczenie nie daje się we znaki?

To nie jest ważne. Zdaję sobie sprawę, że część osób niepełnosprawnych pewnie by się na to nie zdecydowała. Zamykają się w domach, bo uważają się za gorszych, czasem niepotrzebnych. Wiem, że pokonanie tej bariery nie jest łatwe. Tym bardziej że niektórzy ludzie zachowują się tak, jakby bali się niepełnosprawnych. Może to wynika z tego, że jeszcze kilka lat temu było nas w przestrzeni publicznej mniej, ale tylko dlatego, że barier architektonicznych było tak dużo, że nie byliśmy w stanie ich pokonać, więc nie było wyjścia – trzeba było siedzieć w domu. Spotykam się z hejtem – na swoim blogu, ale i w komentarzach pod artykułami, w których się wypowiadam. Ale działam dalej, bo wiem, że to ma sens. Mnie też zajęło parę lat, żeby pogodzić się z chorobą. Zadawałem sobie pytanie: dlaczego nie mogę biegać jak inni, grać w piłkę. W pewnym momencie zrozumiałem, że jak bardzo bym się nie starał, nie zmienię rzeczywistości. Wózek był, jest i będzie, a życie mam tylko jedno. Dziś mam już do swojej niepełnosprawności dystans. Żartuję, że tak jak gdański Neptun ma swój trójząb, tak ja mam wózek i to moje BMW.


DOŁĄCZ SIĘ DO NAS! Gazeta Wyborcza włącza się w pomoc WOŚP. Całkowity dochód z naszej wirtualnej puszki przekazany zostanie na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy [KLIKNIJ]

Walczysz, o to, żeby Gdynia była bardziej przyjazna niepełnosprawnym.

Jeszcze kilka lat temu nie było mowy o tym, żebym bez pomocy niepełnosprawny mógł wybrać się w Gdyni nad morze. Były pisma do władz miasta, pomogły media i teraz w Orłowie wózek już nie grzęźnie w piachu, bo mamy drewniany podest, po którym niepełnosprawni mogą poruszać się bez problemu. Za wysokie krawężniki, nierówne chodniki – to nasza codzienność. Sam przez wiele lat mieszkałem w budynku, w którym nie było windy. Potem to się zmieniło, bo zacząłem działać i dzięki wsparciu dobrych ludzi dziś nikt nie musi mnie znosić po schodach. Oczywiście jest coraz lepiej, zwłaszcza w centrum miasta, ale do ideału wciąż dużo brakuje. Np. taki zamek w Malborku ma tylko jedną platformę dla niepełnosprawnych. A w internecie opisywany jest jako miejsce przystosowane dla wózkowiczów. Albo co z tego, że w autobusach komunikacji miejskiej są pasy, które mają zapewnić bezpieczeństwo osobie niepełnosprawnej, skoro w większości przypadków są one po prostu zepsute? Spotykam się z takimi zarzutami, że te moje interwencje wynikają stąd, że zależy mi na popularności. A ja chcę po prostu zmian. Dopóki nie będziemy zwracać uwagi na bariery, one wciąż będą istnieć.

Swój blog nazwałeś „Jestem Normalnym Człowiekiem”*

Bycie osobą niepełnosprawną to nie jest koniec świata. Jestem przekonany, że niepełnosprawni też mogą się spełniać, realizować swoje marzenia. Jasne, czasem potrzebują pomocy, ale też sami mogą pomagać. Nie każdy może zbierać datki, ale są też inne możliwości. Kilka miesięcy temu wpadłem na pomysł, żeby zacząć zbierać różne przedmioty na orkiestrowe aukcje. Krzysztof Skiba podpisał swoją książkę, a np. Tymoteusz Bendyk, wicemistrz świata katamaranów klasy A, podarował swój medal. Są też obrazy, zdjęcia i płyty z autografami. W sumie to będzie 30 aukcji. Nie wiem, ile uda się dzięki temu uzbierać, ale na pewno kolejną cegiełkę do orkiestrowego licznika uda się dorzucić.

Kontakt
Kuba od trzech lat gra z WOŚP
( Pokaż na mapie)
Kontakt
Podziel się:
Dodawanie komentarza
Dodawanie komentarza Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Aktualności Archiwum aktualności
Reklama
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.