Ogłoszenie:

Koniec rajdu Płyniemy Polsko.

dodano: 2018.05.07 ważne do: 2023.06.08 wyświetleń: 84
Szczegóły ogłoszenia:

To już koniec tygodniowej przygody na wodach polskich rzek i Morza Bałtyckiego. Rajd Płyniemy Polsko dotarł do Rybnika, gdzie rozgrywano ostatni wyścig skuterowych zapaleńców.


Przypomnijmy, że rajd Płyniemy Polsko rozpoczął się dokładnie tydzień temu w Ustroniu. Wtedy w uroczystości wziął udział rajdowiec Kajetan Kajetanowicz i youtuber Rezigiusz. Był także efektowny pokaz flyboardu. 

 

Od momentu wystartowania drużyn z Krakowa, pisaliśmy na łamach naszego portalu o postępach rajdu. Po tygodniu zawodnicy wrócili do Rybnika, gdzie zaplanowano finał całej imprezy.


- Było całkowicie inaczej niż rok temu. Zapowiadaliśmy, że rajd Płyniemy Polsko będzie przypominał Dakar na wodzie. Wykrakaliśmy to. Były emocje, przeszkody, wypadki, zmęczenie i dużo emocji. Już w pierwszym etapie rajdu wiele zawodników osiadło na mieliźnie, na szczęście nad wszystkim czuwała ekipa K38, która rewelacyjnie zabezpieczała wyprawę – mówi Kornel Pająk, koordynator projektu Płyniemy Polsko.

Wraz z kolejnymi kilometrami na trasie Warszawa – Włocławek pojawiały się kamienie i rzeka. Sama rzeka Wisła miała nieuregulowany bieg. Im bliżej Gdyni, tym mocniejsza fala. Zawodnicy dotarli nad morze zmęczeni. - O ile Zatoka Gdańska była dość sympatyczna, o tyle za Helem zaczął wiać mocny wiatr. Na szczęście zawodnicy mogli liczyć na masaże, które doprowadzały ich do „stanu używalności” - śmieje się Kornel Pająk.

Prawdziwy kryzys dopadł zawodników w Szczecinie – nikt z nikim nie rozmawiał, zmęczenie dawało o sobie znać aż za dobrze. Mimo to udało się im dojechać do Głogowa, skąd zostali przetransportowani do Rybnika. - Nasi podopieczni Ola i Sebastian też czuli zmęczenie, nie płynęli całych etapów, ale widzieli całą rywalizację na wodzie. To była dla nich piękna przygoda – dodaje nasz rozmówca.


Drużyny musiały się zmierzyć nie tylko z trudnymi warunkami na wodzie, ale również sprzętem, który lubił się psuć. Pecha miał np. Jacek Biskupek z Moto H20 Rybnik. - Przed Łebą zepsuł mi się skuter – ukręcił się wieloklin na wale. Usterka nie do naprawienia. Trzeba było rozbierać cały silnik. Musiałem 2 kilometry pójść pieszo przez las do najbliższej wsi. Po dwóch godzinach udało mi się załatwić transport, który przewiózł skuter do serwisu – śmieje się Jacek Biskupek.


Mimo przeciwności losu, misja jaką zakładał projekt Płyniemy Polsko została wypełniona. - Myślę, że następny rok terapii jest pewny. Co prawda nie policzyliśmy jeszcze pieniędzy, puszki są nadal zamknięte, a musimy to zrobić tak jak nakazuje prawo. Wydaje mi się, że znajduje się w nich około 20 tysięcy złotych. To suma, która wystarczy na zakup sprzętu i inne formy pomocy – mówi Jan Makowski, prezes Fundacji PGE Energia Ciepła.

Kontakt
Koniec rajdu Płyniemy Polsko.
Rybnik ( Pokaż na mapie)
Kontakt
Podziel się:
Dodawanie komentarza
Dodawanie komentarza Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Aktualności Archiwum aktualności
Reklama
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.