Ogłoszenie:

Niepełnosprawni odstawieni na bocznicę

dodano: 2019.01.31 ważne do: 2023.11.23 wyświetleń: 218
Szczegóły ogłoszenia:
  • Pani Alicja umieściła na swoim Facebooku wpis opisujący sytuację, z jaką zetknęła się chcąc odbyć podróż z niepełnosprawnym synem z Gdańska do Berlina
  • W kasie sprzedano jej bilet w promocyjnej cenie 630 złotych, choć jak się okazało, bilet na trasie Gdańsk-Berlin w PKP IC mogła kupić za 31 złotych i 19 euro
  • Pomimo zgłoszenia ograniczeń syna jeszcze przed zakupem biletu, okazało się, że pociąg nie jest przystosowany do przewozu osób z niepełnosprawnością; drużyna pomocnicza nie mogła wnieść syna pani Alicji w wózku do pociągu
Bilet promocyjny droższy o niemal 500 złotych od zwykłego

Pani Alicja jest mamą 13-letniego Szymona, który nie chodzi, nie siedzi, jest całkowicie zależy od drugiej osoby. Przez ostatnie 10 lat, trzy razy w roku pani Alicja jeździ z synem do Berlina na badania, na ustawienie chłopcu leków. Dotychczas podróż z Gdańska odbywała samochodem, stało się to jednak niezwykle męczące. Dlatego też pani Alicja postanowiła skorzystać z oferty PKP Intercity i kolejny raz udać się do Berlina pociągiem. Niestety brak możliwości zakupu biletu dla siebie i osoby niepełnosprawnej przez internet zmusił ją do wizyty w kasie na dworcu, gdzie usłyszała, że bilet z Gdańska do Berlina w promocyjnej cenie kosztuje 630 złotych. Upewniła się, czy zniżka, do jakiej jest uprawniony jej syn i ona jako opiekun, nie pozwoli jednak na zakup tańszego biletu. Panie w kasie były zgodne – 630 złotych to najtańsza dla niej i Szymona opcja.

Zrezygnowana kupiła bilet, jednak trudno było się jej pogodzić z taką sytuacją. Już z domu zadzwoniła na infolinię, gdzie poinformowano ją, że koszt biletu dla niej i niepełnosprawnego dziecka na trasie Gdańsk-Rzepin kosztować będzie 31 złotych, a od Rzepina do Berlina 19 euro.

Szok. Pani Alicja udała się więc ponownie na dworzec. IC było już zamknięte, za to pani w kasie przejazdów regionalnych potwierdziła cenę biletu podaną na infolinii. Niestety pani Alicja nie mogła zrezygnować z biletu za 630 złotych i kupić tańszego, ponieważ tamten był promocyjny, a więc nie ulegający zwrotowi! Nawet wizyta na dworcu głównym na drugi dzień nie pomogła – brak kierownika, starszej kasjerki uniemożliwiał rozmowę z kimkolwiek decyzyjnym. Pani Alicja ostatecznie zakupiła także tańszy bilet i wypełniła formularz reklamacyjny dotyczący promocyjnego biletu.

 

Opiekunowie osób z niepełnosprawnością mogą na 48 godzin przed planowaną podróżą, zwrócić się o pomoc do przewoźnika, który jest zobowiązany zorganizować grupę pomocniczą, która akurat w przypadku pani Alicji pomogłaby umieścić jej syna w pociągu. Po wypełnieniu dokumentów na miejscu, a później ich kolejnej weryfikacji przez telefon, pani Alicja usłyszała, że pomoc nie może zostać udzielona, ponieważ według przepisów „drużyna nie może podnosić osoby będącej na wózku i wnosić jej do pociągu”.

Jak przyznaje w swoim poście pani Alicja – ręce jej opadły. Miała bilet za 630 złotych, drugi tańszy, a na koniec okazało się, że pociąg nie jest przystosowany do przewozu jej syna, choć będąc w kasie, jeszcze przed zakupem biletu, dokładnie opowiedziała o ograniczeniach Szymona. Pozostało jej jedynie liczyć na życzliwość drużyny pomocniczej, która wykaże się empatią i pomoże wnieść jej syna do pociągu. Pani w kasie była zaskoczona takim obrotem sprawy. Pani Alicja jej zaskoczeniem już nie.

Rano, przed przyjazdem pociągu okazało się, że na dworcu nie działa żadna winda. Drużyna pomocnicza przeprowadziła panią Alicję i jej syna przez szlabany i właściwie tuż po wjechaniu pociągu na peron – zniknęła, kobiecie bez żadnego problemu pomógł wnieść wózek z synem pan konduktor. To jednak nie koniec feralnej przygody i braku kompetencji oraz wiedzy pracowników PKP IC. Pani Alicja odkryła, że w pociągu znajduje się rampa do wysokościowych peronów, o której nikt nie miał pojęcia – ani pani w kasie, ani pani z infolinii, ani też drużyna, ba, nie wiedział o niej nawet sam konduktor. Takie małe przeoczenie, w końcu kto by pomyślał, że osoby niepełnosprawne chcą jeździć pociągami, ale pochwalić się, że są przystosowane dla osób z fizycznymi ograniczeniami zawsze można. Prawda?

Zachodnie standardy – inne standardy

W panią Alicję wstąpiła nadzieja, że na rampie jej syn zjedzie już na dworcu w Berlinie. Okazało się jednak, że niemiecka obsługa pociągu nie ma uprawnień do jej uruchomienia, ale obiecała zorganizować pomoc na miejscu i to wcale nie 48 godzin przed przyjazdem.

 

Pani Alicja była zaskoczona, gdy na dworcu w Berlinie po jej syna podjechał specjalnie przystosowany pojazd i przy pomocy platformy hydraulicznej postawił wózek z Szymonem na peronie. Kiedy kupowała bilet powrotny otrzymała informację, że ona jako opiekun jedzie za darmo, a Szymon otrzyma ulgowy bilet jak każde dziecko. Kiedy pani w kasie spytała czy w czymś jeszcze pomóc, pani Alicja wspomniała o platformie hydraulicznej. Nie musiała wypełniać żadnych zleceń, zgłoszeń, dokumentów. Kasjerka po prostu zamówiła asystę, pytając czy złożyć adnotację o pomoc również na polskim dworcu. Pani Alicja odmówiła. Jak pisze: „pomyślałam, fajnie by było, tylko czy ktoś przeczyta maila po niemiecku albo angielsku, czy wystarczą 48 h, aby to przetłumaczyć i zorganizować...”.

Najbardziej boli brak zwykłej życzliwości i odrobiny empatii

Historia podróży pani Alicji i jej syna bardzo szybko obiegła media społecznościowe. Ona sama nie chciała się skupiać na kulawym systemie, utrudniającymi i tak już trudne życie rodziców dzieci z niepełnosprawnością przepisami. Najbardziej zabolało ją poczucie wykluczenia, odstawienia na bocznicę. Tyle się mówi o różnych programach, które mają integrować nasze społeczeństwo, umożliwiać osobom niepełnosprawnym uczestnictwo w normalnym codziennym świecie. Tylko zbyt często kończy się jedynie na szumnych słowach, obietnicach, a tym, którzy pracując stykają się może częściej może rzadziej z niepełnosprawnością, zwyczajnie brak empatii i zwykłej życzliwości.

Pani Alicja w swoim poście napisała: „Przeczytałam ostatnio, że w ramach programu „Dostępność +” planowana, jest modernizacja 100 szlaków górskich i dostosowanie ich do potrzeb osób niepełnosprawnych, cudownie, już jadę tam koleją! Mam nadzieję, że na tych szlakach będą również dostępne strzelnice i muzyczne ławeczki na 100-lecie odzyskania niepodległości, bo jak twierdzi posłanka Krynicka: „Te strzelnice, Obrona Terytorialna, te ławeczki, to wszystko jest też dla osób niepełnosprawnych (...)”. Szkoda, że wśród tych wszystkich atrakcji dla osób z niepełnosprawnością, nie znalazły się fundusze na kilka podnośników, zintegrowanie przekazu, rzetelnie przeszkolony personel, który komunikuje się po polsku. Czy to jest aż tak trudne?”.

Do sytuacji odniosło się także samo PKP IC, które w przesłanym Onetowi oświadczeniu zapewnia, że jest im niezwykle przykro i że przypadek pani Alicji i jej syna był incydentalną sytuacją, która nie powinna mieć miejsca. Dalej czytam: „PKP Intercity jako przewoźnik dba o wysoki komfort i standard podróży wszystkich pasażerów. W ramach podejmowanych działań nie tylko inwestujemy w tabor dostosowany do przewozu osób z niepełnosprawnościami, lecz także stale dbamy o właściwe przeszkolenie, jak również świadomość i wrażliwość naszych pracowników w zakresie obsługi i potrzeb pasażerów z niepełnosprawnościami”.

Jak podaje rzecznik PKP IC Agnieszka Serbeńska spółka zwróciła pani Alicji koszty zakupionych biletów, przekazała także dwa vouchery na przejazd pociągami kategorii EIC lub EIP. Podkreśliła jednak: „Zdajemy sobie sprawę, że powyższa rekompensata nie zadośćuczyni wszelkich negatywnych wrażeń związanych z odbytą podróżą, za którą pragniemy raz jeszcze serdecznie przeprosić. W zakresie opisanych zdarzeń trwa aktualnie postępowanie wyjaśniające. Pragniemy zaznaczyć, że każde otrzymane przez nas zgłoszenie jest dla nas ważne i rozpatrujemy je oddzielnie. Przekazywane przez pasażerów informacje i opinie są dla nas niezwykle cenne, ponieważ służą nam nie tylko do jednostkowego rozpatrzenia reklamacji, lecz także umożliwiają analizę i podjęcie działań, które zapobiegną pojawianiu się podobnych sytuacji w przyszłości. Zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań, aby podobna sytuacja nie miała miejsca w przyszłości i wyrażamy nadzieję, że Pani Alicja wraz z synem zdecydują się jeszcze na podróż naszymi pociągami, z której pozostaną im wyłącznie pozytywne wspomnienia”.

Kontakt
Niepełnosprawni odstawieni na bocznicę
( Pokaż na mapie)
Kontakt
Podziel się:
Dodawanie komentarza
Dodawanie komentarza Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Aktualności Archiwum aktualności
Reklama
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.