efektum
I Mistrzostwa Polski w paraboksie grupy tetra. Było intensywnie 2026-07-13
Śląskie

Losy I Mistrzostw Polski w paraboksie grupa tetra rozstrzygnęły się w piątej walce. Paweł Kosakowski był zdeterminowany, by wygrać. Tego dnia stoczył już dwie zwycięskie walki. Zmęczenie się kumulowało, a jego rywal Patryk Bugaj utrudniał mu zadanie swoimi precyzyjnymi ciosami.

- Już wcześniej miałem okazję walczyć z Patrykiem na innych turniejach. Raz przegrałem, raz zremisowałem — mówił zawodnik Rebel Boxing Szczytno przed pojedynkiem.

Na platformę wjechał skoncentrowany, gotowy na trudną walkę. Szukał sposobu na rozbicie gardy Patryka kombinacją ciosów. „Prawą na dół” — podpowiadał trener. Nie słuchał. „Pamiętaj o ograniczonej mocy ciosów” — ostrzegał sędzia. Nie słuchał. Walka z każdą rundą stawała się intensywniejsza. Patryk zasypywał go gradem ciosów. Paweł nie zwracał na nie uwagi. Przyjmował lewy prosty na twarz, jakby nic nie znaczył. Nie zawsze zdążył się zasłonić przed szybkimi sierpowymi, ale realizował swoje, aż do upragnionego zwycięstwa, aż polały się łzy szczęścia.

- Oj, był ogień w tej walce. Wiem, że trener coś mówił, ale sentymenty, słuchanie instrukcji nie było możliwe. Emocje sięgnęły zenitu i dawałem z siebie wszystko. Pół roku ciężkich starań, wiele godzin treningów, poświęcenie. To przyniosło efekt. Czuję ulgę i szczęście — powiedział tuż po walce Paweł Kosakowski.

Paraboks uprawia od roku.Pokochał tę dyscyplinę od pierwszego treningu. Jeszcze przed wypadkiem motocyklowym w 2019 r. próbował swoich sił w sportach walki, ale był to raczej sposób na ruch po pracy niż sportowy trening. Zaskoczyła go intensywność treningów parabokserów. Znalazł w tym adrenalinę, emocje i sposób na życie.

- Jest intensywnie. Czasem nawet 15 godzin treningu w tygodniu — przyznaje świeżo upieczony mistrz Polski.Fot. Paweł Liszka

Wydarzenie w klubie Mokotowski Gym, które zachwycało organizacją, miało historyczny wymiar. To pierwsze oficjalne mistrzostwa we współpracy z Polskim Związkiem Paraboksu.

- Wcześniej rywalizowaliśmy na galach, pokazach, innych zawodach. Nawet dwukrotnie sięgnąłem po nieoficjalny tytuł mistrza Polski i tym bardziej się cieszę, że mogłem przyczynić się do organizacji tego wydarzenia — mówi Tomasz Biduś człowiek, którego nie trzeba przedstawiać w świecie parasportu. To multisportowiec. Uprawia koszykówkę i rugby, jest zaangażowanym działaczem.

W mistrzostwach Polski wzięli udział wyłącznie tetraplegicy. Walki odbywały się na platformie, do której przypinano wózki. Inaczej niż w boksie osób pełnosprawnych, zawodnicy walczą 4 rundy. Każda z nich trwa 1,50 minuty. Po drugiej rundzie parabokserzy zmieniają stronę.

- Najważniejsze są ciosy. Liczą się te prawidłowe, które sięgnęły celu. Ze względu na specyfikę paraboksu siła ciosu jest ograniczona, dlatego ważna jest jego prawidłowość. Zwracamy uwagę, żeby nie było ciosów zewnętrzną częścią dłoni lub nasadami. Zwracamy również uwagę, żeby zawodnicy się nie wychylali, unikając zasięgu przeciwnika. Nie wolno się unosić w wózkach. Ciosy są punktowane. Ogólnie punktacja wygląda tak, że wygrana runda to 10 punktów, przegrana to 9 punktów- wyjaśnia sędzina Beata Bogucka-Kowalewska.

Parabokserzy na wózkach wierzą, że ich dyscyplina wchodzi na nowy poziom. Widzą szansę na współpracę z federacjami sportowymi w Polsce i na świecie, organizację zawodów i rozwój w oficjalnych strukturach organizacyjnych.

Wyniki:

1.     Paweł Kosakowski - Rebel Boxing Szczytno

2.     Tomasz Biduś - Mokotowski Gym

3.     Patryk Bugaj  -Żeromiński Boxing Team

4.     Sebastian Górniak  -Balian Sport

Źródło niepełnosprawni.pl

Ocena: 0
Wyświetleń: 720 Dodał(a): zibi2