efektum
Magiczne miejsce pracy 2023-06-28
Małopolskie
Piotr pokochał Wawel od pierwszego wejrzenia – jako dziecko często przyjeżdżał tu z rodzinnego Jaworzna z rodzicami. Zamek Królewski nie był wtedy przystosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, ale Piotr nie używał wózka. Urodził się jako zdrowe dziecko... W wieku 21 lat zderzył się – jak sam to określa – z własnym przeznaczeniem.
Na początku wakacji 2002 r. w samochodzie, którym jechał z rodzicami, pękła opona. W wyniku wypadku i urazu Piotr stracił władzę w nogach. Rodzicom nic się nie stało. Tydzień wcześniej skończył technikum górnicze w Jaworznie, miał wiele planów związanych z górnictwem. Niestety, w jednej chwili runął mu cały świat, ale powoli, krok po kroku, zaczął budować go na nowo, tylko nieco inaczej. Marzenia o górnictwie zarzucił, ale skończył studia politologiczne na Uniwersytecie Śląskim, potem wiele różnych studiów podyplomowych i kursów, m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Szkole Głównej Handlowej; właściwie wciąż się dokształca. Teraz jest w trakcie studiów podyplomowych w zakresie dostępności na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
Integracja, PKP i blogZdobywał doświadczenie zawodowe w wielu miejscach. Do pierwszej pracy przyjął go w 2009 r. Piotr Pawłowski (1966–2018), tworzący wówczas sieć Centrów Integracja w całej Polsce, a wkrótce powierzył stanowisko... szefa placówki w Katowicach, wówczas przy ul. Dąbrowskiego.
– Do mojego zatrudnienia doszło przypadkowo. Na targach rehabilitacyjnych w Łodzi spotkałem szefową sieci Centrów Integracja Pavlinę Suchankovą, która opowiedziała mi o powstającym Centrum w Katowicach i zaproponowała złożenie CV. Rozmowę rekrutacyjną miałem w Biurze Poselskim Marka Plury, a po kilku tygodniach otrzymałem od Pavliny telefon z propozycją współpracy jako specjalista ds. pośrednictwa pracy. Moim zadaniem było przekonywanie pracodawców do zatrudniania osób z niepełnosprawnością, a osoby z niepełnosprawnością miałem „parować” z pracodawcami chcącymi je zatrudniać. Po trzech latach otrzymałem propozycję zostania dyrektorem Centrum. Funkcję tę pełniłem ponad 1,5 roku.
Współpraca Piotra z Integracją trwała 5 lat (Centrum w Katowicach działało do 2015 r.).
Następnym miejscem pracy było PKP Intercity z siedzibą w Warszawie – jako specjalista ds. organizacji przejazdów osób z niepełnosprawnością, którego zadaniem było inicjowanie rozwiązań podnoszących jakość przejazdu tych pasażerów. Praca wynikała m.in. z zainteresowania i pasji Piotra koleją, taborem, trasami i dostępnością transportu. Doskonale łączyła się z prywatną, można powiedzieć: odwieczną pasją do podróży, która zaowocowała stworzeniem bloga na Facebooku – pod nazwą „Życie kołem się toczy”. Jako administrator i autor Piotr połączył stukot kół pociągów ze swoją mobilnością na wózku. Na blogu publikuje i udostępnia wiele cennych informacji, ciekawostek i inicjatyw z Polski i Europy. Zainteresował się także changing places – zwłaszcza w Holandii i Wielkiej Brytanii. Te „miejsca zmiany” to inspiracja dla polskich komfortek – niewielkich pokoi dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnością, pełnym węzłem sanitarnym, leżanką dla osób dorosłych, z podnośnikiem, a często i prysznicem.
Warto podkreślić, że blog Piotra jest miejscem, w którym ucina on jałowe dyskusje i hejt. Administruje nim tak, by był miejscem wymiany merytorycznych informacji, przyjaznym i pomocnym, a nie kolejną trybuną dla krytykantów, frustratów i narzekaczy. Szansę na akceptację Piotra ma tylko konstruktywna krytyka i dobre rozwiązania. Szkoda mu czasu na jałowe dyskusje – tak w życiu, jak i pracy.
– Pomysł na prowadzenie profilu „Życie kołem się toczy” zrodził się przypadkowo, w trakcie jednej z podróży, kiedy to zrozumiałem, że fajnie byłoby dzielić się swoimi doświadczeniami, aby inni nie popełniali moich błędów. A z drugiej strony miał inspirować i pokazywać, że mimo niepełnosprawności można wiele zobaczyć i przeżyć.
Misja na ZamkuTrzy lata temu Piotr zawodowo trafił do magicznego miejsca z dzieciństwa. Jest pełnomocnikiem ds. dostępności dyrektora Zamku Królewskiego na Wawelu. Szybko rozpoczął starania o konkretne rozwiązania na rzecz wszystkich gości, turystów i pracowników. Powstanie komfortki nie byłoby proste, gdyby nie pełne zaufanie i zrozumienie Andrzeja Betleja, dyrektora Zamku Królewskiego na Wawelu, Daniela Hankusa, zastępcy dyrektora ds. techniczno-inwestycyjnych Zamku, oraz wsparcie Koalicji „Przewijamy Polskę”. Piotr przez kilka miesięcy konsultował, załatwiał zezwolenia, zbierał oferty producentów sprzętu sanitarnego, higienicznego i rehabilitacyjnego, kompletował dokumentację, i w końcu doprowadził do remontu, instalacji i otwarcia tego miejsca w Centrum Multimedialnym Zamku Królewskiego na Wawelu – po prawej stronie od wejścia na Wzgórze Wawelskie. To dobrze znane miejsce obsługi ruchu turystycznego – z toaletami, sklepikiem z pamiątkami i gastronomią.
Dyrekcja Zamku robi znaczące kroki w czynieniu Wawelu obiektem otwartym i dostępnym dla każdego turysty, gościa i pracownika ze szczególnymi potrzebami. Powstało tu wiele udogodnień, oznaczeń i ułatwień dla turystów niewidomych, słabowidzących, a także g/Głuchych. Bardzo brakowało miejsca, w którym osoby z niepełnosprawnością ruchową i sprzężoną, zależne, niesamodzielne mogłyby godnie i bezpiecznie zaspokoić potrzeby fizjologiczne i higieniczne, przebrać się czy choć chwilę odpocząć na leżąco. Z komfortki mogą korzystać bowiem ludzie starsi lub po okresowych urazach, wymagający miejsca wytchnienia raz na jakiś czas.
Warto podkreślić, że komfortka jest niezwykle istotna dla opiekunów i asystentów osób z niepełnosprawnością i starszych, którzy – dosłownie – ponoszą ciężar towarzyszenia im poza domem, bo to zwykle oni – poza dźwiganiem swoich bliskich czy podopiecznych – szukają miejsc, w których mogą im właściwie i bezpiecznie pomóc.
– Dzięki leżance umieszczonej w toalecie oraz podnośnikowi zmiana zabezpieczenia chłonnego w postaci pieluch czy pieluchomajtek u dorosłych osób z niepełnosprawnością jest komfortowa, bo odbywa się w godnych warunkach, jak też bezpieczna i przyjazna dla jej opiekuna – przede wszystkim dla jego kręgosłupa.
30. komfortka, pierwsza królewskaZa nazwą i inicjatywą powstawania komfortek stoi wspominana Koalicja „Przewijamy Polskę” – inicjatywa organizacji pozarządowych, którą 5 maja 2021 r. zawiązały prezeski: Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci i Dorosłych z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym „Żurawinka” z Poznania, Fundacji NieOdkładalni z Gliwic, Lubelskiego Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmiku Wojewódzkiego z Lublina, Fundacji Integracja z Warszawy i nieaktywnej już Fundacji Mali Siłacze z Krakowa. Prowadzą akcję 3. rok i mogą się pochwalić ponad 30 lokalizacjami w całej Polsce, które – bez skromności – zainicjowały lub opiniowały, zachęcając przy tym do zgłoszenia tych miejsc znanych wąskiemu gronu użytkowników (na portalu Niepelnosprawni.pl jest baza adresowa i formularz zgłoszeniowy, a bieżące informacje o działaniach Koalicji – także na profilu Facebook/PrzewijamyPolske).
Krakowska królewska komfortka – jak ją nazwali pierwszego dnia użytkownicy – została otwarta w przeddzień wspomnianego majowego dnia godności osób z niepełnosprawnością, ustanowionego 5 maja. W tym roku koalicja „Przewijamy Polskę” świętowała w Gliwicach, uczestnicząc w wydarzeniach pod hasłem „Empatia się przewija”, przygotowanych przez Fundację NieOdkładalni w Centrum Kultury Studenckiej Mrowisko.
Tradycją tego dnia stało się przyznawanie tytułów ambasadora akcji i Koalicji. W tym roku tytuł otrzymał m.in. Piotr Czarnota, a uzasadnieniem jest właśnie jego inicjatywa i skuteczne działanie w Zamku Królewskim na Wawelu (relacja z Gliwic na s. 16–18).
Pierwszego dnia z komfortki na Wawelu skorzystało kilkanaście osób, a felieton o tym przygotowała – z udziałem Piotra Czarnoty – dziennikarka TVP Kraków Monika Meleń. Materiał został wyemitowany 4 maja br. w „Pytaniu na Śniadanie” pod hasłem: Niepełnosprawni w podróży.
– Król i królowa byliby dumni z tego, że na Wawelu powstało takie miejsce, prawda, Oleńko? – zapytała w felietonie swoją córkę Jolanta Kuc, często goszcząca w tym miejscu (przyjeżdżają z Wieliczki). Ich radość była wielka. Do tej pory nie mogły sobie pozwolić na pobyt na Zamku dłuższy niż kilkanaście minut. – Przed wyjazdem Ola już nic nie piła, by nie było potrzeby korzystania z toalety, był też strach o to, gdzie spokojnie zjeść i przebrać córkę w
Ocena: 0
Wyświetleń: 441 Dodał(a): zibi2