efektum
Niepełnosprawni stolarze z Katowic muszą zebrać 4,5 mln zł, żeby ocalić swoje miejsce pracy i terapii 2021-10-29
Śląskie
Dla wielu warsztat terapii w budynku przy Panewnickiej w Katowicach, to drugi dom. Przychodzą tu od 22 lat. Jest tu siedem profesjonalnych warsztatów stolarskich, w których stolarze z niepełnosprawnością intelektualną produkują budki lęgowe dla ptaków i ekologiczną podpałkę. Niestety, mogą stracić to miejsce. Potrzeba 4,5 miliona złotych na wykupienie całego kompleksu klasztornego.

Godzina 11, wchodzę do budynku przy ulicy Panewnickiej w Katowicach. Przygłuszony gwar dociera do moich uszu zza zamkniętych drzwi, w powietrzu unosi się zapach kawy i świeżego drewna. Od progu wita mnie Monika Pinkowska.

- Uczestnicy warsztatu jedzą właśnie razem drugie śniadanie. To ważny element wspólnotowy, aby w przerwie od pracy pobyć razem i porozmawiać – tłumaczy.

Rozglądam się po pomieszczeniach, jest tu siedem pracowni stolarskich, w których powstaje 12 typów budek lęgowych dla ptaków. To solidne dzieło stolarzy. Powstają według wytycznych ornitologa. Stolarze produkują budki dla sikorek, kawek, szpaków, jerzyków, a także budki dla małych ssaków na przykład wiewiórek czy nietoperzy. Jakość stolarskich produktów doceniło już wiele firm, Lasy Państwowe również. Ostatnia duża produkcja pochodząca z tego właśnie miejsca, to „Ptasie familoki”, czyli domki dla jerzyków. Konkretnie 200 sztuk. Dlaczego ptasie domki są wyjątkowe? Twórcy ptasich domków, to stolarze z niepełnosprawnością intelektualną, uczestnicy Ośrodka Terapii SPES. Miejsce, do którego uczęszczają w ciągu tygodnia, jest jednocześnie ich miejscem pracy, terapii, w ramach której chronią przyrodę produkując budki lęgowe dla ptaków, a także drugim domem, bo tu mają przyjaciół. Budki lęgowe, które wychodzą spod rąk, tych wyjątkowych stolarzy, muszą spełniać wyśrubowane normy ornitologiczne i Lasów Państwowych.

- To bardzo precyzyjna praca, wymaga wiele treningu, powtarzalności, by efekt zadowolił klientów – mówi pani Monika i dodaje. - Uczestnicy doszli do perfekcji, mają liczne sukcesy – zapewnia. Kilkukrotnie stolarze byli instruktorami podczas wydarzenia „Ptaszkowe Love”, imprez, która cyklicznie odbywa się w CH 3 Stawy w Katowicach. Stałym klientem stolarzy są Lasy Państwowe. Produkcja budek, to nie jedyne zajęcie stolarzy. Produkują także ekologiczną podpałkę K-Lumet na szwajcarskiej licencji, na zasadach franczyzy społecznej.

Stowarzyszenie SPES działa od 1986 roku i od początku integrowało osoby z niepełnosprawnością, ich rodziny oraz wolontariuszy. Wszyscy spotykali się w soboty przy parafii Ojców Oblatów (te spotkania organizują do dziś). Zrodziły się przyjaźnie, więzi, zwłaszcza podczas letnich obozów. Trzynaście lat później powstał Ośrodek Terapii, gdyż niepełnosprawna młodzież skończyła szkołę i lada moment pozostałaby bez zajęcia. Kilka lat trwało poszukiwanie miejsca, w którym ośrodek mógłby funkcjonować. Pomógł śp. Ojciec Damian Szojda OFM, ówczesny prowincjał. Udostępnił SPES budynek domu katechetycznego przy franciszkańskiej parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Katowicach – Starych Panewnikach.

- Jesteśmy w tym miejscu od 1999 roku, od tego czasu działa ośrodek terapii Stowarzyszenia SPES. Ponad 20 lat osoby z niepełnosprawnością intelektualną pracują. Tworzą budki lęgowe dla ptaków, rozpałkę ekologiczną. To jest ich miejsce pracy, rehabilitacji. Tutaj uczą się także podstawowych umiejętności codziennych, relacji społecznych – tłumaczy Monika Pinkowska.

Budynek w którym znajduje się ośrodek terapii jest własnością Prowincji Wniebowzięcia NMP Zakonu Braci Mniejszych. Ojcowie z kolei budują nowy kościół obok, na który potrzebują funduszy, dlatego zdecydowali się sprzedać stare budynki, również ten, w którym znajduje się ośrodek terapii. Na sprzedaż jest cały kompleks klasztorny wraz z działką. Franciszkanie wycenili go na 4,5 miliona złotych.

- Niestety nie ma możliwości kupienia tylko tego budynku w którym się znajdujemy, więc jeśli całości nie kupimy my, tylko ktoś inny, to będzie koniec tego miejsca – mówi smutno pani Monika.

Dlaczego stowarzyszenie chce kupić cały kompleks? - To proste. Przygotowaliśmy terapię na najwyższym poziomie. To miejsce jest drugim domem dla naszych podopiecznych. Przez 22 lata włożyliśmy w adaptację wszystkich pomieszczeń bardzo dużo pieniędzy. Do końca grudnia musimy zebrać 1 milion 800 tysięcy złotych, a do końca przyszłego roku resztę. To bardzo dużo pieniędzy. Warsztat ma dotację z PEFRONU i miasta Katowice, ale tylko na na bieżącą działalność. Jesteśmy zdeterminowani, by zebrać te pieniądze, bo nie wyobrażamy sobie zaczynać od zera w innym miejscu – tłumaczy moja przewodniczka. Jeśli nie uda się uzbierać pieniędzy i obiekt kupi ktoś inny, wówczas stowarzyszenie będzie miało miesiąc na opuszczenie budynku.

Ocena: 0
Wyświetleń: 93 Dodał(a): zibi2
Komentarze