efektum
Tatry. Niepełnosprawny zawstydził turystów. \"Niemożliwe nie istnieje\" 2021-09-23
Śląskie
Tomek Ryś cierpi na porażenie czterokończynowe. Porusza się przy pomocy balkonika, jednak nie powstrzymało go to przed spełnieniem marzenia, jakim było samodzielne wejście na Morskie Oko i zejście z niego. - Mój organizm zaczął się konkretnie buntować, a ciało przestawało współpracować - mówi w rozmowie z WP.

Tomek planował realizację swojego celu od dłuższego czasu. Decyzję o tym, że pragnie o własnych siłach wejść na Morskie Oko i z niego zejść, podjął już w zeszłym roku. Od tamtej pory skrupulatnie przygotowywał się do swojej wyprawy. Kilka dni temu to marzenie udało się spełnić.

- Nie byłoby to możliwe bez osoby, która gdy tylko dowiedziała się, że zaplanowałem sobie taki "trip", bez jakiegokolwiek zawahania postanowiła mi towarzyszyć. Wsparła mnie i zaoferowała swoją pomoc podczas tej wyprawy - mówi Tomasz Ryś w rozmowie z WP.

Tą osobą jest Weronika Nowakowska - biathlonistka, dwukrotna medalistka Mistrzostw Świata i medalistka Mistrzostw Europy oraz trzykrotna uczestniczka Igrzysk Olimpijskich. Towarzyszyła Tomkowi podczas jego drogi do spełnienia marzeń.

Morskie Oko - Tomek wszedł na Morskie Oko mimo niedyspozycji

Samodzielne wejście na Morskie Oko było dla Tomka nie lada wyzwaniem. Mimo momentów kryzysu i trwogi w chwilach, gdy czuł, że niepełnosprawność może pokrzyżować jego plany, nie poddał się i zawstydził niejednego turystę.

- Momentami wątpiłem w swoje siły w ciężkiej i wyboistej drodze powrotnej i miałem kilka naprawdę dużych kryzysów. Nie poddałem się jednak nawet wtedy, kiedy mój organizm zaczął się konkretnie buntować, a ciało przestawało ze mną współpracować. Udało mi pokonać ten kryzys dzięki wsparciu Weroniki i mojej rodziny. - mówi nam.

Nic nie daje jednak takiej satysfakcji, jak pokonanie własnych słabości oraz udowodnienie sobie i światu, że wszelkie bariery, jakie napotykamy na swojej drodze, istnieją jedynie w naszej głowie. - Udowodniłem sobie i wielu innym osobom, że niemożliwe nie istnieje - cieszy się Tomek.

Moskie Oko - Tomek zawstydził niejednego turystę

Można sobie wyobrazić zawstydzone miny turystów, którzy mimo wszelkich predyspozycji do pokonania trasy pieszo, zdecydowali się dotrzeć do popularnej atrakcji wozem konnym. Widok zmagającego się z przeciwnościami losu mężczyzny, niejednego lenia wprowadził w zakłopotanie.

- Myślę, że zawstydziłem setki, jak nie tysiące ludzi, którzy zamiast iść o własnych siłach, posadzili swoje cztery litery na bryczkach - śmieje się Tomek. - Nawet kiedy było mi naprawdę ciężko, postanowiłem mimo wszystko zacisnąć zęby, powtarzając sobie, że tę walkę sam ze sobą muszę po prostu wygrać - opowiadan nam. - Miałem świadomość tego, że nie mogę oglądać się za siebie i nie pozostaje nic innego, jak napierać bardzo mocno do przodu jak taran i czołg.

Ocena: 0
Wyświetleń: 93 Dodał(a): zibi2
Komentarze