efektum
Przepisy dotyczące szczepień nie pokrywają się z rzeczywistością - niepełnosprawnym nadal nie jest łatwo uzyskać szczepionkę 2021-09-06
Mazowieckie
Choć osoby starsze i przewlekle chore teoretycznie mogą liczyć na pomoc w dojeździe na szczepienie, często nadal trudno się jej doczekać. Wiosną, po długiej walce, rodzice osób z niepełnosprawnością doczekały się regulacji przewidującej pierwszeństwo w kolejce do szczepień dla osób z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności i ich opiekunów. Decyzja przyszła tuż przed uwolnieniem szczepień dla wszystkich grup wiekowych, kiedy jednak wciąż trudno było doczekać się na swoją kolej, a osoby z różnymi formami niepełnosprawności musiały czekać w długich kolejkach do punktów szczepień, często na zewnątrz, w warunkach zagrażających ich zdrowiu.

Niemniej, osoby niepełnosprawne nie muszą umawiać się na termin w punkcie szczepień – wystarczy, że się do niego zgłoszą. Prawo do zaszczepienia poza kolejnością mają również ich opiekunowie, którzy nie muszą potwierdzać tego faktu dokumentami – wystarczy, że podpiszą oświadczenie. Pracownicy punktu szczepień mogą – ale nie muszą – prosić o takie oświadczenie. Z możliwości zaszczepienia się bez kolejki może skorzystać do trzech opiekunów osoby z niepełnosprawnościami.

Majowa regulacja zobowiązała punkty szczepień do zapewnienia odpowiedniego wsparcia, np. opiekuna lub asystenta, który pomoże osobie ze szczególnymi potrzebami, w tym osobie z niepełnosprawnością, np. wypełnić dokumenty, wejść do budynku lub dotrzeć do punktu zabiegowego. Również osoby posługujące się językiem migowym mogą liczyć na pomoc tłumacza. Gminy oferują natomiast darmowy dojazd do punktu szczepień, który można umówić pod nr 989.

Pomoc przewidziana jest jednak już dla tych, którym samodzielnie lub z pomocą bliskich uda się dotrzeć do punktu szczepień. Inaczej sprawa się ma w przypadku osób o ograniczonej mobilności lub takich, których stan zdrowia uniemożliwia zarówno samodzielne dotarcie do punktu, jak i skorzystanie z transportu zapewnianego przez gminę.

Teoretycznie mogą one liczyć na wyjazdowe punkty szczepień. Pacjenci leżący lub ich opiekunowie powinni skontaktować się telefonicznie ze swoją poradnią podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Informację o tym, kto jest lekarzem rodzinnym chorego, można znaleźć na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP). Lekarz lub pielęgniarka POZ oceniają, czy pacjent kwalifikuje się do szczepienia w domu. Może być mu potrzebna dokumentacja medyczna od lekarza specjalisty i aktualne informacje o stanie zdrowia osoby kwalifikowanej.

Jeśli kwalifikacja przebiegnie pomyślnie, lekarz lub pielęgniarka POZ zamawiają wyjazdowy punkt szczepień i informują o tym pacjenta lub jego opiekuna. Zgłoszenie otrzymuje wyjazdowy punkt szczepień najbliższy miejscu zamieszkania, który kontaktuje się z pacjentem i ustala pierwszy dogodny termin.

REKLAMA

I tu, zwykle, zaczynają się schody, bo zespołów wyjazdowych jest wciąż zbyt mało. Punktom szczepień populacyjnych wciąż bardziej opłaca się szczepić na miejscu, choć kilka miesięcy temu Narodowy Fundusz Zdrowia zwiększył wycenę za szczepienie wyjazdowe. Osoby leżące, niepełnosprawne czy o ograniczonej mobilności, na szczepienie wciąż muszą zaczekać, choć czas oczekiwania jest znacznie krótszy niż w pierwszej połowie roku.

Podobnie jak w przypadku szczepień stacjonarnych lekarz przyjeżdżający z wyjazdowym zespołem szczepiącym przeprowadza kwalifikację. Ocenia, czy stan zdrowia pacjenta pozwala na zaszczepienie i zostaje 15 min po wykonaniu zabiegu, na wypadek wystąpienia odczynu poszczepiennego.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: Rzeczpospolita

Ocena: 0
Wyświetleń: 64 Dodał(a): zibi2
Komentarze