efektum
25 lat w służbie i we wspólnocie 2020-10-09
Świętokrzyskie
Świętokrzyskie Stowarzyszenie „Niepełnosprawni Plus” ma 25 lat. Taki jubileusz akurat w roku pandemii. Wszystko się skomplikowało. Mieliśmy jechać, jak co roku na turnus rehabilitacyjny „Razem łatwiej” nad nasz Bałtyk, miał być zjazd i spotkanie tych wszystkich, którzy przez lata budowali wspólnotę wolontariuszy i osób z niepełnosprawnościami. Mie-liśmy świętować uroczyście i radośnie. A od ponad pół roku nie ma nawet naszych, kiedyś comiesięcznych, spotkań w gościnnym Domu Pomocy przy Jagiellońskiej w Kielcach.

Koronawuirus wszystko zmienił. Realizację planów musimy odłożyć na lepszy czas. Dzisiaj możemy jedynie powspominać te nasze dobre turnusy i spotkania, i czekać aż wróci normalność. A ja często wracam myślami do tego, jak narodził się pomysł pomagania niepełnosprawnym, integracji, spędzania wolnego, wakacyjnego i urlopowego, czasu…

40 lat temu

Wszystko zaczęło się od wczasorekolekcji zorganizowanych po raz pierwszy w 1980 roku przez Sługę Bożego księdza Wojciecha Piwowarczyka, który sam, mając wtedy blisko 80 lat, powołał duszpasterstwo osób niepełnosprawnych i chorych oraz zainicjował budowę domu dla niepełnosprawnych w Piekoszowie.

Od początku uczestniczył w tym duszpasterstwie zmarły w 2013 roku ksiądz Bogusław Bodziony. Najpierw jako kleryk, a potem, od 1984 roku jako kapłan, który w 1986 roku, rozpoczynając pracę duszpasterza akademickiego w Kielcach, zaraził nas, wówczas studentów WSP i Politechniki Świętokrzyskiej, tą charytatywną ideą.

Organizowaliśmy regularne spotkania i wakacyjne wyjazdy dla niepełnosprawnych i chorych. Bardzo nas w tym wspierał biskup Mieczysław Jaworski. Czasy były trudne, integracja w Polsce w powijakach. Przyszło nam przecierać nowe szlaki. Pierwsze turnusy na plebani w Sułoszowie, warunki spartańskie, ale nasz entuzjazm i zadowolenie niepełnosprawnych rekompensowały wszystkie niedostatki. Potem przyszły turnusy w Pińczowie, w domkach kempingowych nad zalewem. Msze święte w plenerze. Wszystkie możliwe bariery architektoniczne. Żadnych podjazdów, toalety i prysznice wspólne, w podwórzu. Posiłki przygotowywaliśmy we własnym zakresie, w świetlicy na polu namiotowym. Ale kilkudziesięciu niepełnosprawnych, każdego roku, czekało na ten czas z utęsknieniem. My opiekunowie również.

Ostatni turnus ksiądz Boguś zorganizował w 1991 roku, a niedługo potem rozpoczął prace na Sycylii we Włoszech.

Rok 1995

Nie mogłem się pogodzić z tym, że to wspaniałe dzieło nie będzie kontynuowane. Z grupą zapaleńców, błogosławieństwem biskupa Mieczysława, pomocą kieleckiego MOPS-u i Caritasu zorganizowałem w 1992 roku pierwszy turnus. A już w sierpniu 1995 roku założyłem Świętokrzyskie Stowarzyszenie „Niepełnosprawni Plus”.

Mojej grupie spodobała się wymyślona przeze mnie nazwa z „plusem” teraz tak popularnym w programach rządowych i charakterystyczne trójkątne logo. Od tego czasu funkcjonujemy jako samodzielna organizacja, a ja kieruję stowarzyszeniem, jako jego prezes. W 1997 roku powołaliśmy do życia bardzo aktywne koło naszego stowarzyszenia w Starachowicach.

Lata kolejne

Nasze wczasorekolekcje odbywały się w Pińczowie do 1999 r. Co roku w czasie turnusu jechaliśmy na jakąś atrakcyjną wycieczkę. Tatry, Zakopane, Morskie Oko, Pieniny , spływ Dunajcem, Bieszczady, Solina i kolej wąskotorowa, Polskie Sanktuaria. Dla naszych „wózkowiczów” niemożliwe stawało się możliwe. Do tej pory się zastanawiam, jak to wszystko udało się logistycznie poukładać i skąd było w nas tyle entuzjazmu i sił?

Od 2000 roku zaczęliśmy jeździć na wakacyjne turnusy do innych miejscowości, głównie nadmorskich ale raz… nawet do Zakopanego, chociaż z wózkami w górach nie jest łatwo. Co roku niezapomniane dwa tygodnie, mnóstwo atrakcji, wycieczki ale przede wszystkim wspólnota, gdzie każdy dobrze się czuje, każdy jest ważny.

Nigdy nie zapominamy o duchu rekolekcyjnym wyjazdów. Niepełnosprawni zawsze bardzo sobie chwalą obecność księdza i kleryków, którzy oprócz tego, że są opiekunami, to jeszcze służą rozmową i wsparciem duchowym. To pozwala doładować akumulatory na cały rok. Przez te wszystkie lata w turnusach uczestniczyło kilkudziesięciu alumnów z naszego seminarium. Dla nich to też jest bardzo przydatna lekcja przed kapłaństwem.

Razem łatwiej

Nasi niepełnosprawni przyjaciele to w większości ludzie samotni i na co dzień skromnie żyjący w swoich czterech ścianach. Chociaż są też wśród nich tacy, dla których wózek nie stanowi przeszkody ku temu by mieć rodzinę, dzieci, pracować zawodowo. Pandemia nagle coś istotnego nam wszystkim odebrała, coś ważnego zaburzyła. Nazwa naszych turnusów to: „Razem Łatwiej”… pokonywać przeszkody, ograniczenia i nawet największą niepełnosprawność. Razem też będzie nam łatwiej przetrwać czas pandemii, bo zaczęliśmy kolejne 25 lat naszej wspólnoty.

Bardzo wszystkim dziękuję za nieocenione wsparcie i każdą pomoc przez te minione lata. Stowarzyszenie było i będzie naszym wspólnym dziełem.


Ocena: 0
Wyświetleń: 99 Dodał(a): zibi2
Komentarze