efektum
Schodzą pod wodę po wolność. Pierwsza na świecie baza nurkowa dla niepełnosprawnych na Płotkach w Pile już po otwarciu 2020-08-10
Wielkopolskie, Piła
W pływającej bazie nurkowej NASA astronauci odbywają specjalny kurs nurkowy, która pozwala im zaadaptować się do stanu nieważkości. W pływającej bazie nurkowej na pilskich Płotkach niepełnosprawni biorą udział w programie, która pozwala im odzyskać nadzieję. To jeszcze większy kosmos.

Jak stworzyć pierwszą na świecie pływającą bazę nurkowo-rehabilitacyjną? Krzysztof Trawiński, Grzegorz Marciniak i Paweł M. Owsianny, trzech muszkieterów z pilskiego stowarzyszenia Krok po Kroku HSA w Pile, którzy są jego siłą napędową, mają na to tylko jedną odpowiedź: marzenia.

Jak w przypadku wielu innych rzeczy, które kończą potem jako jedyne na świecie, historia bazy na Płotkach również rozpoczęła się od marzeń. Marzyli o niej wszyscy. Instruktorzy zmęczeni noszeniem wózków inwalidzkich. I osoby, które siedziały na tych wózkach, zmęczone oglądaniem tych samych płytek w basenie.

Pływająca platforma, do której prowadzi szeroki pomost bez trudu mieszący wózek inwalidzki, rozwiązuje problem uciążliwego transportu nad wodę. Z kolei podwodny świat Płotek, za każdym razem innym, rozwiązuje problem nudnych, bo niezmiennych i policzonych płytek. Tutaj się schodzi prosto z wózka pod wodę. Pozwala na to szereg zamontowanych udogodnień. W zależności czy osoba z niepełnosprawnościami schodzi pod wodę po raz pierwszy czy robi to już po raz kolejny ruchome dno opuszczane jest odpowiednio na głębokość 1,5 metrów albo 6 metrów.

A pod wodą zamiast płytek rośliny, ryby, raki, zatopiona łódź i jeden z płoteckich dinozaurów, które kilka lat temu zamieszkały tu na dnie. Leszek Bukowski, który zszedł pod wodę w sobotę podczas oficjalnego otwarcia bazy, zaliczył bliskie spotkanie trzeciego stopnia ze szczupakiem. Po co schodzi pod wodę? Po wolność.

- Kiedy nurkuję czuję się wolnym człowiekiem. Sprawnym w 100 procentach - mówi Krzysztof Bukowski. - Nurkowanie otworzyło mnie na świat. Bez niego siedziałbym w domu bez świadomości jakie życie jest piękne. Pod wodą czuję się zdrowy.

- Problemy, które mam na powierzchni, pod wodą przestają istnieć. Pod wodą znikają też nasze ograniczenia. Nurkujemy w tych samych miejscach, w których nurkują w pełno sprawne osoby. Korzystamy z tego samego sprzętu. Obowiązują nas te same prawa - mówi Piotr Przybylski.

Kiedy pierwszy raz zszedł pod wodę chciał krzyknąć “Wow!”. Poczuł wystrzał adrenaliny. I endorfin.

- Nie widziałem jeszcze wynurzenia bez uśmiechu - przyznaje Krzysztof Trawiński, prezes HSA Krok Po Kroku.

- Baza to obiekt, którego zadaniem jest dawanie nadziei, żeby osoby, które nie miały nadziei, miały ją po wyjściu z tego obiektu - mówi Grzegorz Marciniak, instruktor nurkowy HSA.

I dodaje:

Sport ekstremalny jako forma rehabilitacji społecznej jest powszechnie stosowana na świecie od prawie 30 lat. Osoba, która czuła się poszkodowana przez życie, która widziała same bariery, po nurkowaniu wychodzi na ulicę i spotyka przeciętnych ludzi, którzy nigdy nie nurkowali. I czuje się w czymś od nich lepsza. I to często jest przełom po 10 czy 20 latach choroby albo po wypadku, kiedy taka osoba nie wierzyła już w nic. To pytanie: Czy ja muszę być lepszy/lepsza tylko w nurkowaniu? I idzie dalej. Znamy przykłady z życia. Osoby, które wyszły z czterech ścian, które dziś mieszkają samodzielnie w swoich mieszkaniach, jeżdżą do pracy, które utraciły rentę, bo kipią energią i biegają ćwierćmaratony, półmaratony, jeżdżą na rowerze, te osoby zmieniły w swoim życiu wszystko. A co ważniejsze, zmieniają także życie innych

.

Ocena: 0
Wyświetleń: 312 Dodał(a): zibi2
Komentarze