efektum
Ola jest niepełnosprawna. I pisze na Facebooku: „Nie szarpcie za wózek. Jak chcecie pomóc, to zapytajcie…” 2020-06-16
Mazowieckie

„Nie jestem zła w pierwszym odruchu. Ja się po prostu boję. Zanim ogarnę, co się dzieje, kto mi pomaga, że nikt mnie nie napadł – mija kilka sekund” – pisze pani Ola. I proponuje: „Spójrzmy na sprawę z innej perspektywy. Mojej. Zróbmy eksperyment myślowy”.

Ola ma 27 lat i mimo niepełnosprawności żyje samodzielnie. Jest psychologiem i terapeutą behawioralnym. Poza pracą uprawia zawodowo wyciskanie sztangi w leżeniu, jest wielokrotną mistrzynią Polski w tej dyscyplinie.

Urodziła się z rozszczepem kręgosłupa i porusza się na wózku inwalidzkim. Czy to oznacza, że ma być traktowana inaczej niż „pełnosprawni”? Oczywiście, że nie! Za jej zgodą publikujemy post, który napisała na swoim Facebooku:

 

Chcesz pomóc? Zapytaj

„Oj, no ja tylko chciałem pomóc”. I foch.

Nie zliczę, ile razy to słyszałam. Ile razy ktoś złapał za wózek znienacka i pchał, nie zważając na to, czy ja tego chcę. A jak odmawiam i jestem niemiła, to jest obraza, bo chciał pomóc. Ok, doceniam, ale spójrzmy na sprawę z innej perspektywy. Mojej. Zróbmy eksperyment myślowy.

Wyobraź sobie, że idziesz powolnym krokiem ulicą. Przystajesz, bo chcesz zapalić/ sprawdzasz coś w telefonie/ chcesz obejrzeć wystawę/ zamyśliłeś się/ czekasz na kogoś. Albo po prostu stanąłeś, bo taki miałeś kaprys. Nagle ktoś do ciebie pochodzi, łapie za rękę tak, że nie możesz się wyrwać i ciągnie w sobie znanym kierunku. Dodajmy do tego, że nie widzisz tej osoby (no sorry, w tym eksperymencie nie bardzo da się ująć różnice pomiędzy chodzeniem a wózkiem, gdzie pchający jest ZA mną), więc nie wiesz, kto to jest.

Dodajmy jeszcze traumę związaną z tym, że gdy miałeś lat 14, przyczepił się do ciebie pijak i wiózł przez pół Krupówek, bo nie docierało do niego, że ma się odczepić. Dopiero interwencja przechodnia zadziałała. No i teraz jak się czujesz?

Bo ja nawet nie jestem zła w pierwszym odruchu. Ja się po prostu boję. Zanim ogarnę, co się dzieje, kto mi pomaga, że nikt mnie nie napadł – mija kilka sekund. Wchodzi adrenalina i włącza się tryb ucieczki. Albo walki. A w większości sytuacji jestem na przegranej pozycji, bo nie bardzo mam się jak bronić.

I tak, ja wiem, że w większości jesteście fajnymi ludźmi i macie dobre intencje, ale JA WAS NIE ZNAM.
Więc proszę, nie dziwcie się, że po takiej akcji ta druga osoba nie jest zbyt wdzięczna. Po prostu zanim złapiecie za wózek, zapytajcie, czy ten człowiek chce i potrzebuje pomocy.

I tak, my, niepełnosprawni, potrafimy tę pomoc docenić. Peace!

Ocena: 0
Wyświetleń: 207 Dodał(a): zibi2
Komentarze