efektum
Polityczne „schody” dla niepełnosprawnych w Warszawie. Ratusz się od sprawy odcina 2020-03-12
Mazowieckie, Warszawa
Niepełnosprawni alarmują o skandalicznym procederze, który ma mieć miejsce w Warszawie. Pracownicy niektórych ośrodków pomocy społecznej odmawiając im dofinansowania na sprzęt, posługują się polityczna argumentacją. Jako przyczynę braku pieniędzy na wsparcie dla niepełnosprawnych wskazują ustawę o „trzynastych emeryturach”. - To jest jakaś bzdura. Przecież „trzynasta emerytura” nie ma z tym nic wspólnego – komentuje sprawę pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Paweł Wdówik. Warszawski ratusz się od sprawy odcina.

Zgodnie z ustawą przyjętą ostatecznie przez Sejm w połowie lutego „trzynaste emerytury” będą wypłacane w wysokości najniższej emerytury obowiązującej od 1 marca roku, w którym wypłacane jest dodatkowe świadczenie. W 2020 r. będzie to 1200 zł brutto.

Uchwalenie ustawy w obecnym kształcie nie obyło się niestety bez przeszkód. Senat, w którym Prawo i Sprawiedliwość jest w mniejszości wprowadził do niej kilka poprawek, w tym zakładającą wykreślenie zapisów dotyczących tego, że „trzynastki” mają być wypłacane z Funduszu Solidarnościowego. Oznaczało to w praktyce, że 13-sta emerytura nie zostałaby wypłacona, bo Fundusz Solidarnościowy jest źródłem jej finansowania.

Okazuje się, że narracja totalnej opozycji trafiła do warszawskich urzędników, zajmujących się na co dzień pomocą osobom niepełnosprawnym.

Do naszej redakcji dotarły informacje, że pracownicy niektórych warszawskich ośrodków pomocy społecznej odmawiają niepełnosprawnym dofinansowania na zakup środków higienicznych, opatrunkowych, a także na sprzęt niezbędny tym osobom do funkcjonowania, m.in. na zakup baterii do wózków elektrycznych.

W uzasadnieniu tych decyzji pracownicy OPS-ów [ośrodków pomocy społecznej-red.] mieli wskazywać na brak pieniędzy w miejskiej kasie, spowodowany „przeznaczeniem środków dla niepełnosprawnych z Funduszu Solidarnościowego na tzw. trzynaste emerytury”. 

Chcąc potwierdzić niepokojące sygnały, które dotarły do nas od czytelników skontaktowaliśmy się m.in. z prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej ks. Stanisławem Jurczukiem.

- Ja nie spotkałem się z takimi relacjami, ale znając pracowników ośrodków pomocy społecznej, którzy gadają bardzo często bzdury, to całkiem możliwe, że takie rzeczy opowiadają. Rząd niczego nie zabrał. To, że z Funduszu Solidarnościowego wziął, to znaczy, że ten fundusz okazał się bardzo duży i wszystkie obiecane niepełnosprawnym sprawy będą zrealizowane – to zostało jasno powiedziane

- powiedział w rozmowie z reporterem Niezalezna.pl duchowny.

Ksiądz Jurczuk wskazał, że często spotyka się i rozmawia z pracownikami OPS-ów, a wnioski z tych rozmów nie są optymistyczne. – Często pisze różnego rodzaju odwołania, bo ci ludzie robią takie bzdury, że aż ręce opadają – mówił. Duchowny podkreślił, że należałoby „skonfrontować” niepełnosprawnych, którzy spotkali się z taką argumentacją pracowników OPS-ów, właśnie z tymi pracownikami.

Problem jednak polega na tym, że osoby niepełnosprawne które potrzebują wsparcia, są często uzależnione od decyzji urzędników. Tym samym, ujawnienie szczegółów informacji na temat niewłaściwego zachowania pracownika OPS-u, mogłoby spowodować jego nieprzychylność, a co za tym idzie, kolejne problemy.

- Im niższy szczebel, tym jest gorzej. Paniusie w tych okienkach [w ośrodkach pomocy społecznej-red.] uważają się niemal za Pana Boga. Mówią: tego nie będzie, tego nie dam – jakby to ze swego dawały, albo miały prawo decydować. (…) Urzędnik zaczyna decydować o losie niepełnosprawnego. To jest niedopuszczalne i prawo nie przewiduje tego, żeby urzędnik o tym decydował

- mówił prezes Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej.

Jak wskazał ks. Jurczuk „nie jest dalekie od prawdy, że paniusia w okienku tak powiedziała”. – Znając tych pracowników to jest całkiem możliwe – podsumował duchowny.

O odniesienie się do sprawy poprosiliśmy także pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych, sekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny Pracy i Polityki Społecznej Pawła Wdówika.

- To jest jakaś bzdura. Przecież „trzynasta emerytura” nie ma z tym nic wspólnego. (…) Fundusz Solidarnościowy nie ma nic wspólnego z kupowaniem baterii do wózków, ani środków opatrunkowych. Nie ma żadnego związku z tymi budżetami. Z kolei fundusze przeznaczone na cele związane z osobami niepełnosprawnymi, np. na opiekę wytchnieniową, czy usługi opiekuńcze, są nienaruszone. W tym roku na te cele jest 270 mln zł w Funduszu Solidarnościowym. Za chwilę ogłosimy nową edycję programów na rok 2020

- powiedział wiceminister Wdówik. Jak dodał: „Fundusz Solidarnościowy z którego jest wypłacana trzynasta emerytura, jest tak skonstruowany, że te pieniądze, które były przewidziane dla osób niepełnosprawnych, są nienaruszone”.

- Ja przyszedłem do ministerstwa z układu pozapolitycznego, z Uniwersytetu Warszawskiego i nie dałbym swojej twarzy do promowania czegoś, co by szkodziło osobom niepełnosprawnym

- podsumował pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Paweł Wdówik.

https://niezalezna.pl/315666-polityczne-schody-dla-niepelnosprawnych-w-warszawie-ratusz-sie-od-sprawy-odcina

Ocena: 0
Wyświetleń: 161 Dodał(a): zibi2
Komentarze